Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 244 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

POLECAM


MOJA KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! . . . zaczytani.pl
KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! ....... Helena, 50-letnia businesswoman i Tomasz, 35-letni masażysta stóp poznają się na portalu randkowym. Przez 7 miesięcy wymieniają ponad tysiąc maili, prowadząc swoisty pojedynek na słowa i myśli, a spotkania połączone z masażem stóp dodatkowo podnoszą temperaturę. To, co początkowo miało być tylko lekką rozrywką, nieuchronnie zaczyna nabierać ciężaru. Realne sprawy ustępują miejsca wyobraźni. Świat bohaterów zapełnia się wirtualnymi postaciami, które zaczynają żyć własnym życiem. Zabawa trwa, dopóki sytuacja nie wymyka się spod kontroli...

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

O moim bloogu

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, t...

więcej...

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, teatr, książki... Kobieta dojrzała, z pochodzenia prowincjuszka, z przypadku warszawianka. Próbuję wykorzystać ten fakt do zrozumienia rzeczywistości i informowania innych o tym, co ciekawe. Nie mam monopolu na wiedzę, wciąż szukam.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 3067427
Wpisy
  • liczba: 588
  • komentarze: 12750
Galerie
  • liczba zdjęć: 735
  • komentarze: 47
Punkty konkursowe: 900
Bloog istnieje od: 2498 dni

Lubię to

Kategorie

A żebyś...!

niedziela, 22 czerwca 2014 13:24
Skocz do komentarzy

 

   No nie, nie powiem tak jak Bosacka do swojej wagi: "A, żebyś zdechła!"

   Tak źle nie życzę żadnej żywej istocie, Chodakowskiej też nie. Choć nie ukrywam, po piątej minucie ćwiczeń w tyłomózgowiu zaczyna kołatać taka myśl...

 

   Jak ta baba przekonała tysiące kobiet, że warto z nią ćwiczyć? Przecież wystarczy pierwszy trening, żeby się załamać.

„Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy”...  

Szkielet, to ona, (żyła przebrzydła, bez grama tłuszczu, na brzuchu wklęsła)!

Bez serc – też ona.

Bez ducha – JA.

 

  I do tego te teksty... „Uśmiechnij się, jakby ci ktoś robił zdjęcie”. „Czujesz, jak przyjemnie..?”. To się wkrótce stanie twoim uzależnieniem...”.

MILCZ!!!..., krzyczy człowiek skatowany na dywanie.

    Po pierwszym treningu, kiedy próbowałam dotrzymać jej tempa, dostałam niemal zapaści. Mdłości, bezdech i ból we wszystkich częściach ciała. Na drugi dzień było tylko gorzej. Ponadrywane więzadła i ścięgna błagały, żeby zostawić je w spokoju.

   Posłuchałam. Moje ścięgna są dla mnie ważniejsze, niż jakaś celebrytka!

 

   Po dwóch dniach mogłam się znów schylać, więc wróciłam do ćwiczeń. Tym razem poszło mi lepiej, obyło się bez mdłości i czołgania do fotela po zakończeniu. Co nie znaczy, że nie chciałam umrzeć.

 Pamiętam taki jeden moment, kiedy tkwiłam w pozycji „deski”, a mój kontakt z podłogą ograniczał się do nadgarstków i paznokci u stóp. I kiedy tak wyprężona jak struna liczyłam sekundy, nagle na moim bicepsie... usiadł komar...

    No, szlag by cię trafił! - pomyślałam bez skrupułów! A potem :

- A spróbuj, gadzino, wbić się w te muskuły napięte do granic możliwości! Trąba ci pęknie, a nie dasz rady się przebić!

Nie dał. Odleciał.

 

   Najgorszy jest moment, kiedy kończy się kolejny 6-minutowy filmik. Ja padam, ona też  sapie spocona, ale gada: Nie ostygaj! Przechodź do następnego zestawu!

A ty, małpo teraz co? – ja się pytam się (jak mówiła była posłanka Rokita).

 - na kanapę i drink z parasolką??? A kto sprawdzi, co ty teraz robisz? –  mielę w ustach przekleństwa...

 

    Siódmy dzień...

Siódmego dnia to nawet Pan Bóg odpoczywał...

 „Po to Pan Bóg dał niedzielę,

by po tygodniowym trudzie,

pomodliwszy się w kościele...”  kto zna zakończenie?

 

     Ale nie dla mnie! „Walcz! Nie poddawaj się! Efekt zobaczysz już po dziesięciu dniach!” brzęczy jak mantra z ekranu.

Walczyć? To nie jest walka. To martyrologia jest! To jest ludobójstwo! Jak odbieranie dzieci rodzicom... DOBIJCIE MNIE!!!!!

Dooobra, zagalopowałam się...

 

   11-sty dzień. Waga pokazuje pół kilo WIĘCEJ, zamiast (co najmniej) 6 kilo mniej! W obwodzie się nie zmieniło, może tylko jestem bardziej płaska z przodu. To znaczy nie idzie mi już w brzuch, tylko na około. Jeszcze trochę wytrzymam, a potem dopadnę tę wydrę i tak jej powiem...!

 

Już ja jej powiem...!!!

 

 

ewa_chodakowska_zdradza_kolejny_sposob_219145.jpg

http://www.glamki.pl/diety-i-fitness/fitness/cwiczenia-ewy-chodakowskiej-na-plaski-brzuch-i-piekna-sylwetke,96_6767.html

 

 

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska http://terapia1967.nazwa.pl/

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza www.plazaosteopatia.com

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/

Podziel się




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 28 grudnia 2016 5:49

    Nigdy nie oglądałam p.Chodakowskiej. To nie dla babci z dyskopatią. Ja mam swoje kijki.
    Helenko gratuluję ćwiczeń, jak komar nie mógł Ciebie "spróbować", to cho cho, dałaś czadu. .
    Ćwicz, a tak się wyrzeźbisz, że niejedna będzie Ci zazdrościć.

    autor Teresa

    blog: www.mojebleblebleble.blogspot.com

  • dodano: 28 września 2014 14:57

    Czytam ten wpis któryś raz z kolei i mam uśmiech od ucha do ucha :D Też próbowałam ćwiczyć z Ewą, toteż doskonale rozumiem ten ból. Co prawda, gdy tylko poczułam nieprzyjemne uczucie w skręconym niegdyś kolanie, rzuciłam kilkoma inwektywami i.... poszłam pojeździć na rowerze. 30 km, tak dla zdrowia. A do Ewy już nie wróciłam. I szczerze Cię podziwiam za upór, ponieważ jeżeli jakaś forma aktywności nie sprawia mi przyjemności to po prostu jej nie kontynuuję. Mogę tracić hektolitry potu robiąc dłuższe trasy na rowerze, biegając albo grając w tenisa stołowego lub piłkę nożną, ale to niesamowicie mnie nakręca i doładowuje. I fizycznie, i psychiczne. Więc po co się dołować przy ćwiczeniach z Ewą :)

    autor Cracker

    blog: ad-fontes06.bloog.pl

  • dodano: 07 lipca 2014 18:21

    Mnie ona nie przekonuje. Za bardzo ubiera to w jakąś filozofię, niemal religię. Ćwiczę z Jilian Michaels, trenerkami z X-hit, czasem jeszcze z Mel B [od niej zaczynałam, teraz ćwiczę przeplatając różne filmiki, różnych trenerek tak, żeby ogarnąć najważniejsze partie ciała. A co drugi/trzeci dzień ćwiczę z Jilian Michaels "No more trouble zones" to trwa godzinę i obejmuje wszystko, tyle, że jest cięęężkieee :D no ale warto, efekty są :) ]

    autor Ł.

    blog: http://taniec-mysli.blogspot.com

  • dodano: 28 czerwca 2014 7:41

    Ćwiczyłam 14 dni i musiałam zrobić przerwę techniczną na tydzień Ale od poniedziałku znów zaczynam. Już czuję, że czegoś mi brakuje.
    Pogodo, zmywanie podłóg to dopiero jest gimnastyka. Nie sądzę, żebyś była aktywna ruchowo tylko podczas gadania.. Chociaż niektórzy tak przy tym gestykulują, że można się zmachać...

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 28 czerwca 2014 0:56

    I co? Ćwiczysz dalej?

    autor Anna

    blog: www.annaijejmysli.bloog.pl

  • dodano: 26 czerwca 2014 21:55

    Najlepszy jest ten ostatni adres...Hotelu. A ponieważ z gimnastyki najlepiej lubie gadanie, nawet nie próbuję...

    autor Pogoda

  • dodano: 25 czerwca 2014 11:02

    Kapitanie, bo trzeba wiedzieć, co skubać. Lebioda, liście babki, suchar z wojennych zapasów... A ty pewnie lodzik, placuszek, pierożek... Ale o czym ja gadam? Sama tego nie jadam, a i tak na linię nie pomaga.

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 25 czerwca 2014 9:46

    Ja też biegam i nie chudnę,
    bo tu trzeba jeszcze diety,
    a ja co chwila coś skubnę,
    i w bebech mi idzie niestety.

    autor kapitanwien

    blog: tawernapodwrakiem.blog.pl

  • dodano: 25 czerwca 2014 7:03

    Szybowiec mój plęta się po najróżniejszych zakamarkach uniwersum. Są to miejsca wesołe i zwariowane. Widziałem tam kolorowe wielce kolorowe szybowce, a nawet przerwę między szybowcami.

    autor dyrektorlodówki

  • dodano: 24 czerwca 2014 21:47

    Dyrektorze, tak właśnie pomyślałam, że myśli twoje poszybowały w zupełnie inną stronę, kiedy pisałeś tamto. Aktualnie u mnie następuje progresja żądzy mordu na tej babie, a degresja empatii. Spróbuję to jakoś zrównoważyć...
    Mina, dzięki bardzo, rozejrzę się:))

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 24 czerwca 2014 19:26

    A to dopiero. Znów coś poknociłem. Miało być tak. Przyrost masy ciała o pół kg., został u ciebie, Heleno najprawdopodobniej spowodowany zjawiskiem większej progresji tkanki mięśni (textus muscularis) w stosunku do degresji tkanki tłuszczowej (textus adiposus).

    autor dyrektorlodówki

  • dodano: 24 czerwca 2014 19:13

    Helen wejdz na ten art tam masz wszystko gdzie kupic nawet odpowiednie, bo ja szukałam i było tego badziewia wiele, a te z wypustkami robią siniaki, tak to skutkuje i jest super sprawą na mięśnie brzucha nawet mięśnie rąk bo ja trzymałam je u góry, bo mi przeszkadzały przy kręceniu albo na bok, wtedy tez pracują.juz podaje linka tytuł brzmiał HULA HOP NIE DLA ZABAWAY LECZ NA SMUKŁA TALIE MOZNA TO WYGOOGLOWAĆ, A TU MASZ LIUNKA JAK CHCESZhttp://minawetp2.bloog.pl/id,337867670,title,KOLA-HULA-HOP-NIE-DLA-ZABAWY-A-NA-SMUKLA-TALIE-Jakie-wybrac-jakie-jest-bezpieczne,index.html

    autor minawetp

    blog: minawetp2.bloog.pl

  • dodano: 24 czerwca 2014 18:23

    Spacja, chyba rozumiesz, że związek przyczynowo skutkowy wydaje się nie do obalenia

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 24 czerwca 2014 18:09

    O! Kiedyś trafiłam na zawody hula hop w plenerze, wzięłam udział i wygrałam. Chyba nawet nie byłam szalenie trzeźwa nawet. Ale kręciłam najdłużej...

    autor E.

    blog: spacje.bloog.pl

  • dodano: 24 czerwca 2014 16:18

    Anna i Ania - no i co mam teraz zrobić? Jedni radzą, drudzy odradzają. Ja tę Chodakowską jeszcze oswoję, a o tym wynalazku człowieka pierwotnego też pomyślę

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 24 czerwca 2014 15:05

    No faktycznie, moja babcia prawdopodobnie ma lepszą kondycję niż ja :) Ja zawsze byłam flakiem, na wf-ie po pierwszy okrążeniu padałam na twarz, dziewczyny z nadwagą były ode mnie lepsze. Wtedy to tłumaczyłam anemią, ale teraz muszę znaleźć sobie inną wymówkę.
    Poczytałam trochę komentarze i mam parę uwag: przede wszystkim uważaj na hula-hop. Ja swego czasu kręciłam dość dużo i często, ale że jestem głupia, to tylko w jedną stronę i później tak mnie bolał kręgosłup, że wstać nie mogłam. Jak już kręcić, to broń Boże nie porywaj się od razu na żadne pół godziny, tylko po troszkę i w obie strony. Po drugie, to waga wcale nie musi lecieć na łeb na szyję, bo mięśnie przecież muszą swoje ważyć! :) No i nie poddawaj się, najważniejsza jest chyba regularność, a nie to, żeby jednorazowo się wymęczyć. Niby to wiem, a sama nie potrafię się zmobilizować... Ale czekam na ten rower... Niech moc będzie z Tobą :)

    autor Ania

    blog: aleossochozi.blogspot.com

  • dodano: 24 czerwca 2014 14:13

    Chodakowska i jej wygibasy to program dla młodych... Sorry. A hoola hoop i owszem, tylko gładki i obciążony , nie daj sie wpuścić w taki niby masujący. No i nie 5 minut, tylko 30. I, ponieważ to ma niemal metr średnicy, trzeba mieć miejsce .

    autor Anna

    blog: www.annaijejmysli.bloog.pl

  • dodano: 24 czerwca 2014 9:19

    Dyrektorze, a skąd ten pot się bierze? Z kosmosu? Jakąś sprzeczność logiczną czuję... Powinnam być chociaż o te pół kilo lżejsza przecież, skoro wypacam... Spacja, ale wybiegana, w dodatku "dość wybiegana" oznaczało tylko to, że nie wstałam prosto od biurka żeby z nią ćwiczyć, tylko jednak jakąś zaprawę miałam. Bitą godzinę potrafię maszerować podbiegając i trzymać tętno na 120-130, to chyba tak źle ze mną nie jest, a mimo to padłam

    autor helenarotwand

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 23 czerwca 2014 21:20

    oj Helen, jak to: "wybiegana"? ja Cię bardzo przepraszam i bynajmniej nie demotywuję, ale wybiegana to ja się nie czuję od trzech lat biegając. Fakt, nieregularnie, ale jednak...

    autor E.

    blog: spacje.bloog.pl

  • dodano: 23 czerwca 2014 21:06

    Wiesz co Mina, może ty i masz rację z tym hula hopem? Ale skąd się takie bierze, z obciążnikiem? I 5 minut wystarczy? Żartujesz chyba

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

niedziela, 19 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  3 067 427