Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 630 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

POLECAM


MOJA KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! . . . zaczytani.pl
KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! ....... Helena, 50-letnia businesswoman i Tomasz, 35-letni masażysta stóp poznają się na portalu randkowym. Przez 7 miesięcy wymieniają ponad tysiąc maili, prowadząc swoisty pojedynek na słowa i myśli, a spotkania połączone z masażem stóp dodatkowo podnoszą temperaturę. To, co początkowo miało być tylko lekką rozrywką, nieuchronnie zaczyna nabierać ciężaru. Realne sprawy ustępują miejsca wyobraźni. Świat bohaterów zapełnia się wirtualnymi postaciami, które zaczynają żyć własnym życiem. Zabawa trwa, dopóki sytuacja nie wymyka się spod kontroli...

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O moim bloogu

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, t...

więcej...

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, teatr, książki... Kobieta dojrzała, z pochodzenia prowincjuszka, z przypadku warszawianka. Próbuję wykorzystać ten fakt do zrozumienia rzeczywistości i informowania innych o tym, co ciekawe. Nie mam monopolu na wiedzę, wciąż szukam.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2875246
Wpisy
  • liczba: 579
  • komentarze: 12594
Galerie
  • liczba zdjęć: 735
  • komentarze: 47
Punkty konkursowe: 900
Bloog istnieje od: 2382 dni

Lubię to

Kategorie

Coś ważnego w moim życiu, chociaż to jeszcze nie wnuk.

piątek, 21 kwietnia 2017 16:30
Skocz do komentarzy

 

DSCF7093a.jpg

 

   Pierwsza była Ada. 6 miesięcy, całkiem spora i pyzata. Wyjątkowo głośna, płaczem domagająca się uwagi. Jej matka wciąż nie zrzeka się praw rodzicielskich, ale odwiedza ją tak rzadko, jak się da, ostatnio raz na miesiąc.

 

   W drugiej salce fika nóżkami Adaś. 4 miesiące. Leży bez pieluszki, na pupie ma jedną wielką ranę od odparzeń. Mimo to na widok pochylającej się nad nim ludzkiej twarzy uśmiecha się od ucha do ucha.

   Przywieziony dopiero co z interwencji policyjnej jako jedyny zasypia zwinięty w pozycji embriona, jakby chciał wrócić do brzucha matki. Śpi nawet kiedy Ada głośno krzyczy. Być może to jego pierwszy spokojny sen od urodzenia.

 

   Olek, 4 miesiące, jest zupełnie inny. Śpi z rączkami szeroko rozrzuconymi na boki, z odsłoniętym brzuszkiem. Jak kot mający pełne poczucie bezpieczeństwa. Jest w ośrodku od 3 miesięcy. Po obudzeniu się leży cichutko, nawet mimo mokrej pieluszki. Uśmiecha się do mnie, cierpliwie czeka, aż ktoś go podniesie, nakarmi. Zasypia na rękach, żal go odłożyć do łóżeczka.

 

   Ale trzeba, bo obok obudziła się Mania. Też się szczerzy bezzębnymi dziąsłami, chwyta za mój palec z siłą  człekokształtnych, i to dorosłych. Ciężko wyrwać ten palec. Ma pióropusz puszystych włosków na głowie, które falują jak nie przymierzając, łan zboża. Próbuję ją nakarmić, ale wygłupia się na całego. Po pięciu minutach cała jestem w kaszce, a ona ryje ze śmiechu.

 

   Odkładam Manię, bo za ścianą rozdzierająco płacze Zosia. Ma 4 tygodnie, nie znam jeszcze jej historii.

   Zachowuje się tak jak pozostałe -€“ one milkną w sekundę po wzięciu na ręce. Albo się przytulają, przysysają do dekoltu, usiłują wcisnąć sobie do buzi brzeg mojej bluzki lub palec (znów ten chwyt), albo rozglądają się ciekawie po świecie. Nieważna mokra pielucha czy pusty brzuszek. Są ciche, również wtedy, kiedy odkładam je do łóżeczka.
   Jakby wiedziały, że nie mogą rozrabiać, bo a nuż więcej nikt ich nie weźmie.

 

   Dwadzieścia łóżeczek, a w nich 20 historii z piekła rodem. Dzieci porzucone w szpitalu po urodzeniu, zostawione w oknie życia, zabrane przez Policję z awantur domowych. Dzieci zdrowe i z upośledzeniem różnego typu. Wszystkie mają jedną wspólną cechę - uśmiechają się do nas tak, że człowiek się topi jak wosk.

 

   W tym kraju dostać tyle bezinteresownego uśmiechu naraz, wcale nie jest normą…

 

   Kto więcej bierze, kto dostaje?

   Oczywiście, MY wolontariusze dostajemy więcej. Już głaskanie kota potrafi umiarowić serce, obniżyć poziom stresu. A wiecie ile daje głaskanie takiej pachnącej główki przez 4 godziny? Żadna piguła na sen nie jest już potrzebna. Człowiek zasypia po tym sam jak niemowlę.

   Choć kręgosłup skrzeczy, bo przecież zapomnieliśmy o prawidłowej postawie przy podnoszeniu, ale co tam kręgosłup...

Że bez jedzenia do 18.00, bez kropli wody, nawet bez sikania…? No i co?

Da się.

I warto.

 

IOP -€“ Interwencyjny Ośrodek Preadopcyjny w Otwocku czeka na pomocników. Służę pośrednictwem w każdej sprawie. Aktualnie zbieramy książki dla dzieci nowe lub w dobrym stanie, na kiermasze. Przyjmiemy wszelkie fanty na loterie, pomoc w postaci żywności lub środków pielęgnacyjnych (oprócz pampersów, bo tych jest dużo) no i pomoc w lulaniu.

 

Ta jest bezcenna.

 

http://www.adopcja.org.pl/nasze_programy_1.php

 

https://www.facebook.com/search/top/?q=iop%20w%20otwocku%20-%20fundacja%20rodzin%20adopcyjnych

 

Jest czysto, pachnąco, kolorowo.

 

DSCF7095.jpg

Podziel się




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 02 maja 2017 10:23

    Helen jesteś wspaniała,
    j

    autor jadwiga

    blog: www.okiemjadwigi.pl

  • dodano: 02 maja 2017 8:11

    Ariadna, ja właśnie nie czuję się zabiegana, więc pomyślałam, że trzeba coś zrobić. Pozdrawiam

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 01 maja 2017 10:46

    Szkoda tych dzieciaczków . Dobrze, że im pomagasz. W tych czasach wszyscy wydają się być tacy zabiegani...

    autor ariadna

    blog: ariadna.piszecomysle.pl

  • dodano: 28 kwietnia 2017 18:21

    Gordyjka, a żebyś wiedziała. Ale przykro tak samo, kiedy z powodu kataru nie mogłam ich odwiedzić, jak przy własnych wnukach...
    Czesiu, coś ci wysłałam na maila:)

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 28 kwietnia 2017 13:45

    Przyszłam jeszcze raz po wzruszenie, które ogarnia mnie, kiedy widzę ręce obejmujące tulącego się malucha:))

    autor cz

    blog: objazdowy.bloog.pl

  • dodano: 28 kwietnia 2017 12:53

    Wnuki na "dochodzonego" ?? Ty to umiesz się ustawić...;o)

    Powodzenia i zdrówka !! Dla Ciebie i Maluchów...;o)

    autor gordyjka

  • dodano: 27 kwietnia 2017 15:59

    PaniP - dzięki za dobrą radę, ale na bolący kręgosłup mój manualny jest najlepszym lekarstwem. Na szczęście już po dwóch dniach wszystko przeszło I tak za każdym razem. Już nie mogę się doczekać kolejnej wizyty. Ania, tu jest trochę inaczej, bo 90 % dzieci trafia wreszcie do rodzin. Naszym zadaniem jest pomóc im przetrwać ciężki czas zanim "rodzice" wezmą je do domu. Pewności nie mam, ale tak sobie wyobrażam, że kiedy Oleś czy Kuba nagle znikną z ośrodka, będę skakać do góry z radości To będzie koniec ich sieroctwa.

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 27 kwietnia 2017 14:43

    Myślałam nie raz o wolontariacie, zwłaszcza w schronisku, ale chyba bym nie dała rady... tyle biednych zwierzaków, fakt, pomagałabym im w jakimś stopniu, spędzając czas, sprzątając, ale... najchętniej to bym wszystkie przygarnęła do domu. :(

    autor Blondynka

    blog: xswiatoczamiblondynkix.blogspot.com

  • dodano: 27 kwietnia 2017 10:57

    Masz wielkie serce. Na bolący kręgosłup, odsyłam do http://www.herbarium.katowice.pl/pl/produkty/franciszkanskie/masci-i-zele/item/42-hakorosl-z-msm-i-olejkiem-golteriowym-zel.html

    autor PP

    blog: http://panigosposia.blogspot.com

  • dodano: 27 kwietnia 2017 9:40

    Ania, daj spokój. Już pisałam,że tam się więcej dostaje niż daje To żadna praca, sama przyjemność. Spacja, z wielu powodów nie poproszę, żebyś mi coś urodziła. Ale możesz pomóc. pytając tych swoich uczniów albo ich rodziców. Tylko trzeba o tym pamiętać...

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 26 kwietnia 2017 22:16


    Ja Ci wnuka z wielu powodów nie urodzę, ale... wiadomo. Poza tym nic nie dodam, co by wnosiło jakąkolwiek nową wartość do poprzednich komentarzy.

    autor E.

  • dodano: 26 kwietnia 2017 20:13

    Mam łzy w oczach, niesamowita jesteś...

    autor Ania

    blog: aleossochozi.blogspot.com

  • dodano: 25 kwietnia 2017 11:44

    Czesiu, czy ja wiem, czy jakaś "siła" nami steruje...? Myślę, że światem jednak rządzi przypadek i paradoks. Jak choćby ten przykład, który podałaś. Gratulacje z powodu urodzin! Moja przyjaciółka zawsze mówi: Grunt, to się celnie urodzić! Twoja wnuczka miała to szczęście. Pojedyncza, to jest właśnie największy paradoks. I brak logiki i niesprawiedliwe... Dlaczego te dzieci muszą czekać? W tym czasie zachodzą takie zmiany w ich psychice i emocjach, że to jest nie do naprawienia. Też mną trzęsie.

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 25 kwietnia 2017 9:04

    Tyle jest nieszczęść na świecie, że człowiek się już lekko uodparnia, traci wrażliwość... ale dzieci... to mnie zawsze rusza. Tyle jest par, które marzą o dziecku, a jednocześnie tyle dzieci, które są dla ich rodziców tylko problemem... I co te maleństwa są winne...

    autor Pojedyncza

    blog: http://pojedyncza.blog.pl

  • dodano: 24 kwietnia 2017 19:00

    To, ze jesteś wspaniałym człowiekiem, doświadczyłam osobiście, kiedy szukałaś dla mnie książkę. Byłabyś wspaniałą babcia, ale tymczasem potrzebna jesteś gdzie indziej.Przyjdzie i Twój czas:))
    Dzieciakom życzę, by trafiły do najlepszych, kochających rodziców.
    W nocy 18.04 przyszła na świat moja druga wnuczka. W tym samym czasie w tym samym mieście na wysypisku znaleziono noworodka. w tej sytuacji dzieciaki z ośrodka miały szczęście i mają nadzieję. Od jakich sił zależy los człowieka?

    autor cz

  • dodano: 24 kwietnia 2017 13:01

    Stokrotko, każdy pomysł jest dobry. Jeśli masz książki, daj znać, pomyślimy jak je dostarczyć. Mogą też być kaszki, itp. Mari, to kwestia organizacji a ja jestem obrzydliwie dobrze zorganizowana W weekendy przeważnie nie mam wiele do roboty. Dzieci w domu nie ma, mąż zajęty swoimi konstrukcjami. Aż się prosi żeby ten czas jakoś pożytecznie wykorzystać. Chodzi o to żeby zapobiec chorobie sierocej u tych maluchów, jak tylko się da. Pozdrawiam

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 24 kwietnia 2017 10:12

    Helen podziwiam Cię bardzo, że mając z pewnością zaganiane życie, znajdujesz czas i chęci na udział w takich akcjach. Wielki, wielki szacun.:)

    autor mari

  • dodano: 22 kwietnia 2017 9:17

    Przepiękna, wzruszająca akcja. Postawa tych wszystkich opiekunek godna podziwu.
    Pomyślę jak mogłabym pomóc.
    Pozdrawiam serdecznie.
    :-)

    autor Stokrotka

    blog: stokrotkastories.blog.pl

  • dodano: 22 kwietnia 2017 8:08

    Iva, proszę cię... Ręczę, że gdyby w twojej miejscowości była taka opcja, też byś popędziła. Teresa, czekam na twoje książeczki. Ściskam

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 22 kwietnia 2017 6:39

    Wzruszyłam się.
    Pozdrawiam Helenko.

    autor Teresa

    blog: www.mojebleblebleble.blogspot.com

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

środa, 26 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  2 875 246