Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 020 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

POLECAM


MOJA KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! . . . zaczytani.pl
KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! ....... Helena, 50-letnia businesswoman i Tomasz, 35-letni masażysta stóp poznają się na portalu randkowym. Przez 7 miesięcy wymieniają ponad tysiąc maili, prowadząc swoisty pojedynek na słowa i myśli, a spotkania połączone z masażem stóp dodatkowo podnoszą temperaturę. To, co początkowo miało być tylko lekką rozrywką, nieuchronnie zaczyna nabierać ciężaru. Realne sprawy ustępują miejsca wyobraźni. Świat bohaterów zapełnia się wirtualnymi postaciami, które zaczynają żyć własnym życiem. Zabawa trwa, dopóki sytuacja nie wymyka się spod kontroli...

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, t...

więcej...

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, teatr, książki... Kobieta dojrzała, z pochodzenia prowincjuszka, z przypadku warszawianka. Próbuję wykorzystać ten fakt do zrozumienia rzeczywistości i informowania innych o tym, co ciekawe. Nie mam monopolu na wiedzę, wciąż szukam.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 3014162
Wpisy
  • liczba: 584
  • komentarze: 12668
Galerie
  • liczba zdjęć: 735
  • komentarze: 47
Punkty konkursowe: 900
Bloog istnieje od: 2442 dni

Lubię to

Kategorie

Podsumowanie, ale tak, żeby nie zanudzić...

sobota, 03 czerwca 2017 18:46
Skocz do komentarzy

 

    Chciałabym jakoś zgrabnie podsumować tę środkową Hiszpanię, ale łatwo nie jest. Bo też zauważyliśmy sporo rzeczy, które kłócą się z utrwalonymi stereotypami.

 

   Na niekorzyść dzisiejszej Hiszpanii (przynajmniej Madrytu i okolic) świadczy kiepska organizacja i dość odczuwalne olewanie turystów. Brak informacji na temat godzin otwarcia i ilość obiektów zamkniętych na głucho, bez szans na otwarcie (trawa porastająca wejście o czymś świadczy) jest wkurzająca i zniechęca do dalszego eksplorowania miasteczka.

 

   W Alcali na przykład bardzo chciałam zwiedzić Palazetto Laredo, ale brama wejściowa była zamknięta, bez żadnej tabliczki. Spróbowaliśmy następnego dnia, była otwarta. Hurra! 

   Ale sam obiekt dalej był zamknięty dla zwiedzających, tyle że informacja o godzinach otwarcia była ukryta głęboko na drzwiach pałacyku. Gdyby wisiała na zewnątrz,  poczekalibyśmy wczoraj pół godziny, kiedy drzwi otwarto. Ale skąd mieliśmy o tym wiedzieć?

 

To pałac z zewnątrz:

 

DSCF7497.jpg

 

To po wejściu na teren

 

DSCF7500a.jpg

 

A na tych drzwiach z prawej wisiała kartka o godzinach oprowadzania:

 

DSCF7500b.jpg

 

   Nie wiem, czy to skutek kryzysu, ale pierwszy raz mi się zdarzyło, żebym z listy obiektów do zwiedzenia w jednym mieście z siedmiu pozycji musiała wykreślić pięć, bo były martwe.

 

   Kryzys widać także w gastronomii. Z żalem obserwowaliśmy smutnych kelnerów omiatających z niewidocznych pyłków dziesiątki pustych stolików, przy których niemal nikt nie siadał, nawet w porze lunchu czy wieczornego biesiadowania. I to w najbardziej przelotowych miejscach, w tak uczęszczanych miastach jak Toledo czy Segowia, 200 metrów od katedry.

 

   Samych turystów nie brakowało, choć to dopiero maj. Ale mało chętni oni byli żeby się rozsiadać. Zwłaszcza, że powoli grupą dominującą w strumieniu smartfonów i tabletów, wyciągniętych do selfie, stają się… Chińczycy.

Można ich rozpoznać na kilometr, nie da ich się pomylić z Japończykami.

 

   Chińczycy nie tylko przyjeżdżają zwiedzać, oni się tu masowo osiedlają. Na każdej ulicy można znaleźć 1-2 sklepiki z żywnością, pamiątkami, zabawkami, prowadzonymi przez chińską rodzinę. Przeważnie czynne całą dobę. Do tego też musieliśmy się przyzwyczaić. Chiński torreador jakoś nie mieści się w kanonie urody tutejszej :))

 

    Pozytywnie zaskoczył nas spokój tubylców, zupełnie nie pasujący do śródziemnomorskiego temperamentu.

   Dla przykładu dwie scenki: znaleźliśmy w Alcali dobre miejsce na parking, a kiedy mieliśmy odjeżdżać jakaś pani zapytała z samochodu, czy miejsce będzie wolne. Odpowiedziałam, że za 5 minut, bo mąż zaraz przyjdzie. Na co ona, że zaczeka.

   No i zaczekała, stojąc centralnie na wąskiej uliczce i blokując ruch setce samochodów. Żaden klakson się nie rozdarł. Ludzie spokojnie odczekali, aż ona zajmie nasze miejsce.

   Drugi przykład: mąż chciał sfotografować dane adresowe restauracji flamenco, więc stał na środku innej wąskiej uliczki i przymierzał się do zdjęcia. Za nim cichutko podjechał samochód. Nie wydał z siebie żadnego dźwięku, czekał, aż mąż sam zejdzie na chodnik.

 

    Czy ktoś z Państwa potrafi sobie wyobrazić podobne scenki w Polsce, albo we Włoszech???

 

    Może dlatego tylko tu spotkałam szczęśliwą Matkę Boską...?

 

DSCF7382.jpg

 

   Znalazłam ją w katedrze w Toledo. Jako ciekawostkę dorzucę tu jeszcze 3-metrową monstrancję z czystego złota - jakieś 200 kg. Co roku na Boże Ciało opuszcza ona swoją pancerną klatkę i bierze udział w procesji.

   Kunszt wykonania powala. Jankowski (ś.P.n.j.d.) pewnie gryzłby futrynę z zazdrości). Mój mąż był pochłonięty analizowaniem, jak też oni to cudo wyjmują i wkładają z powrotem. W końcu 200 kg to nie worek kartofli...

 

 DSCF7388.jpg

 

DSCF7393.jpg

 

DSCF7390.jpg

 

    Na koniec suplement do historii Don Kichota.

   Już chyba wiem, dlaczego nikt nie pali się do kręcenia filmów o nim. Ilość wątków jest tak ogromna, że żeby streścić to w 2 godzinach trzeba ...właściwie wyciąć wszystko. Zostawić postać szalonego rycerza i jego wiernego, choć dość wyrachowanego giermka Sancho, pokazać Dulcyneę, której w Powieści Don Kichot w ogóle wcześniej nie widział, ustawić parę wiatraków, księcia i księżną i... czas się skończył.

 

   Film który zdobyłam byłby nie najgorszy, gdyby nie fakt, że mam świeżo w głowie powieść czytaną przez A. Szczepkowskiego. Na tym tle film wypada jak kadłubek.

   W dodatku gdzie producent znalazł tłumacza, który uparcie nazywa Don Kichota "Rycerzem Wędrownym", choć każde dziecko w Polsce wie, że jest to Rycerz Błędny?!  Co za niedouk robił ten przekład?? Nawet jeśli z wersji angielskiej wynika inaczej, dobry tłumacz musi trzymać się klimatu tu i teraz. Nie miał prawa zmieniać podstawowej charakterystyki Don Kichota. Błędny, to nie to samo co wędrowny.

   Podobnie jak w dobrym tłumaczeniu książki nasz bohater zowie się Rycerzem Smętnego Oblicza, podczas kiedy w filmie tłumacz używa zwrotu Rycerz o smutnej facjacie! Katastrofa!

 

   I to by było na tyle w temacie Hiszpanii. Dziękuję za cierpliwość. 

Podziel się




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 14 czerwca 2017 19:47

    Toledo! ja byłam przechwycona tym miastem. Oglądałam go od późnego poranka.... do zachodu słońca. Katedra zwaliła mnie na bruk, zwiedzałam z otwartą buzią. A przed katedrą zaskoczenie........ Hiszpan, który nie wziął nas za Rosjan, tylko od razu podał przewodni w języku polskim i powiedział dumnie: Waleza :) /czyt: Wałęsa :D/. Po lekturze Twoich opisów powinnam pojechać raz jeszcze zwiedzić okolice. Uściski

    autor iva

  • dodano: 12 czerwca 2017 21:25

    Tak, ja też od Czesi. A tę od Ciebie, do kompletu. Bo ja jej w Toledo nie widziałam... Właściwie tej katedry też nie, ale pamiętam ruiny arabskich wv :)

    autor E.

    blog: spacja-prywatnie.pl

  • dodano: 12 czerwca 2017 10:47

    Królowo, pewnie tak, ale czy to niespieszenie się przynosi im korzyści? Bo z tego co widziałam, kryzys naprawdę daje im się we znaki. Więc coś za coś...? Spacja, masz na myśli tego Jezuska, którego Matka Boska leje w pupę? Bardzo mi się ten obraz podobał, znam go dzięki Czesi Poza tym zawsze dobrze się ogląda Maryjki brzemienne, w nich zazwyczaj jest ogromny spokój i szczęście. Jeszcze nie wiedzą, co je czeka...

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 11 czerwca 2017 21:42

    Szczęśliwa matka boska jest najpiękniejszą matką boską, jaką widziałam kiedykolwiek poza Madonną karcącą dzieciątko w obecności trzech świadków. Takie mogłabym polubić...

    autor E.

    blog: spacja-prywatnie.pl

  • dodano: 11 czerwca 2017 17:20

    Faktycznie, jeśli chodzi o prowadzenie samochodu i parkowanie to my mamy chyba bardziej gorącą krew ;) ale może tam nikt się aż tak nie spieszy...?

    autor Królowa Karo

    blog: http://www.krolowa-karo.pl/

  • dodano: 08 czerwca 2017 18:18

    Ania, ja też bym chyba nie dała rady. Denerwuję się, kiedy potrzebuję więcej czasu żeby się wcisnąć na miejsce parkingowe, a ktoś nadjeżdża. Co dopiero zablokować cały sznur.. Ale tam widocznie tak jest A tego cytatu z Wiedźmina nie pamiętam, ale wszystko jest możliwe. Poza wszystkim wędrować nie znaczy błądzić. Jak ktoś mógł palnąć takie głupstwo?

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 08 czerwca 2017 18:15

    Czesiu, wyjazdu grupowego nie wytrzymałabym nerwowo, bo poczucie odpowiedzialności by mnie zabiło. Już teraz dla dwóch czy czterech osób się stresuję, a co dopiero dla większej grupy

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 08 czerwca 2017 16:20

    "Ja jestem błędny, a nie obłąkany" to chyba było w którejś części Wiedźmina Blokowania drogi przez kilka minut, żeby sobie zaparkować w ogóle sobie nie wyobrażam. Nawet jak jedno auto za mną, to mi głupio i zaraz się stresuję, że będzie trąbić. Sama też się denerwuję, jak ktoś wykonuje dziwne manewry, a ja muszę czekać. Trzeba ćwiczyć cierpliwość

    autor Ania

    blog: aleossochozi.blogspot.com

  • dodano: 07 czerwca 2017 15:12

    Heleno, tym sposobem organizujesz seminarium zamiast żeby było miło, przyjemnie i jakkolwiek:)))
    Jeszcze raz podziwiam i zazdroszczę. Zorganizuj jakiś wyjazd grupowy, piszę się w ciemno:)))

    autor cz

    blog: objazdowy.bloog.pl

  • dodano: 06 czerwca 2017 9:56

    Czesiu, zaczynam od przewodnika książkowego, bo tam podają najciekawsze rzeczy w danym regionie. Zaczynam je analizować pod kątem warto, nie warto, czytam i oglądam zdjęcia w necie. Często celowo opuszczam takie "cegły" jak pałac królewski, na który trzeba by poświęcić cały dzień. Zamiast tego staram się wyłapać jakieś lokalne smaczki, jak ten Truskawkowy pociąg (Który nam uciekł, ale już pociąg Kusturicy w Serbii dopadłam). To wychodzi niechcący, podczas studiowania artykułów o innych większych obiektach.Często korzystam z blogów, gdzie ludzie opisują swoje doświadczenia. To bywa pomocne, choć trzeba mieć ograniczone zaufanie. A jednocześnie stale jestem podłączona do Maps.Google i sprawdzam odległości, żeby się nie zarąbać dojazdami. I tak po kilku tygodniach dłubania mam program, który potem jeszcze poprawiam, zmieniam, ale trzon jest. Lubię to tak samo, jak samo zwiedzanie

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 05 czerwca 2017 7:49

    Heleno, Twój osobisty przewodnik po Hiszpanii bardzo zachęcający. Jestem ciekawa, jak wyznaczasz trasę podroży - jak ją organizujesz. Jesteś niesamowicie pracowita i konsekwentna!

    autor cz

    blog: objazdowy.bloog.pl

  • dodano: 04 czerwca 2017 15:30

    Stokrotko, oczywiście że warto, zwłaszcza że są tam inne, jeszcze ciekawsze rejony, jak choćby Andaluzja. Pod względem zabytków dorównują im tylko Włochy. Jotko, patrz, a kiedy kilka lat temu zjeździliśmy Czechy, Chińczyka nie było ani na lekarstwo. Jak ten świat się zmienia na naszych oczach...

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 04 czerwca 2017 9:33

    Czyli jesteście bardzo cierpliwymi turystami, jak nie Polacy ;-) W sumie zadziwia mnie, ze w takim kraju tak lekceważą turystów, w końcu z tego żyją... Gdy byliśmy w Czechach to także dało sie zauważyć zalew Chińczyków, którzy handlują czym popadnie 24 na dobę, a ich dzieci wychowują sie na ulicy. Monstrancja poraża wielkością i "złotością" i co to ma wspólnego z umiarkowaniem, toż to pycha w czystej postaci...
    Madonna piękna, taka ludzka, miło popatrzeć.
    Dzięki za piękne fotki :-)

    autor jotka

    blog: paniodbibliotekiblogspot.com

  • dodano: 04 czerwca 2017 8:34

    Tak czy inaczej Hiszpanię z pewnością warto zwiedzać - a pisze to osoba, która jej zupełnie nie zna.
    Mogę tylko zazdrościć oglądania tych pięknych zabytków.
    Czekam - napisz jeszcze więcej.
    :-)

    autor Stokrotka

    blog: stokrotkastories.blog.pl

  • dodano: 04 czerwca 2017 7:44

    Gordyjko i Teresko, dzięki za dobre słowo, ale starałam się pokazać wszystko to, co jest nietypowe, oryginalne. Wiadomo że zdjęcia nie oddają nawet połowy uroku, zwłaszcza robione w ogromnych wnętrzach, których aparat nie ogarnia. Mogę wstawiać zdjęcia z katedr czy pałaców, ale uwierzcie mi, nie rzuci was to na glebę. Obiecuję, że pomyślę

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 04 czerwca 2017 5:16

    Chińczycy niedługo zaleją cały świat.
    Te dwie scenki u nas nie do pomyślenia. No tak się dziwiłam, jak to czytałam.........
    Ile to "krzywdy" można zrobić czytelnikowi tłumaczeniem.
    Helenko ja też mam jeszcze trochę cierpliwości......

    autor Teresa

    blog: www.mojebleblebleble.blogspot.com

  • dodano: 03 czerwca 2017 22:26

    Trochę smutno ta Hiszpania wypadła...;o) Uwielbiam zwrot "Rycerz Smętnego Oblicza"...:o)
    Mam jeszcze trochę cierpliwości, to możesz naskrobać jakiś suplement...;o)

    autor gordyjka

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

poniedziałek, 25 września 2017

Licznik odwiedzin:  3 014 162