Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 630 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

POLECAM


MOJA KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! . . . zaczytani.pl
KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! ....... Helena, 50-letnia businesswoman i Tomasz, 35-letni masażysta stóp poznają się na portalu randkowym. Przez 7 miesięcy wymieniają ponad tysiąc maili, prowadząc swoisty pojedynek na słowa i myśli, a spotkania połączone z masażem stóp dodatkowo podnoszą temperaturę. To, co początkowo miało być tylko lekką rozrywką, nieuchronnie zaczyna nabierać ciężaru. Realne sprawy ustępują miejsca wyobraźni. Świat bohaterów zapełnia się wirtualnymi postaciami, które zaczynają żyć własnym życiem. Zabawa trwa, dopóki sytuacja nie wymyka się spod kontroli...

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O moim bloogu

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, t...

więcej...

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, teatr, książki... Kobieta dojrzała, z pochodzenia prowincjuszka, z przypadku warszawianka. Próbuję wykorzystać ten fakt do zrozumienia rzeczywistości i informowania innych o tym, co ciekawe. Nie mam monopolu na wiedzę, wciąż szukam.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2875247
Wpisy
  • liczba: 579
  • komentarze: 12594
Galerie
  • liczba zdjęć: 735
  • komentarze: 47
Punkty konkursowe: 900
Bloog istnieje od: 2382 dni

Lubię to

Kategorie

Kangurzyca czyli najlepsze lekarstwo na spięcia. Wszelkie.

niedziela, 09 lipca 2017 9:06
Skocz do komentarzy

 

   Wakacje w pełni.

   Co prawda dla mnie to bez różnicy, bo jedyne dzieci z którymi mam teraz do czynienia, do szkoły jeszcze długo nie pójdą.

 

   O TYCH dzieciach mogę gadać bez ustanku. Co tydzień obiecuję sobie, że w tym tygodniu dwa razy  nie pojadę, bo mam co innego do roboty. A potem pytam sama siebie: A cóż to mam takiego ważnego do zrobienia, skoro akurat nie muszę jechać do pracy, a obiad przygotuję w 15 minut?

 

   Życie w Ośrodku IOP w Otwocku toczy się swoim trybem, ale są oczywiście pewne rytuały. Jedne mniej męczące, inne bardziej.

   Są  dzieci „trudniejsze”, częściej płaczące, z problemami zdrowotnymi, które trzeba czasem po prostu zabrać na dwór, żeby dały odetchnąć innym. A sam spacer nie jest problemem, dzieci przeważnie natychmiast się uspokajają, z reguły szybko zasypiają.

   Problemem jest nawierzchnia wokół szpitala, która nie pozwala poruszać się po cichu i sprawnie. Dziury w asfalcie, dziury w leśnych dróżkach za szpitalem, tudzież miliony szyszek na drodze powodują, że dziecko niemal wylatuje mi w powietrze na każdym wyboju.

 

   Łatwiej jest siedzieć na tarasie mając pod opieką w porywach do 10 wózków. Dobrze, jeśli chociaż 60 % śpi.

   Gorzej, jeśli nie śpi żadne...:-)

 

   Tak czy siak, przez ostatnie 3 miesiące spędziłam więcej czasu „na powietrzu”, niż przez ostatnie 3 lata, nie licząc urlopu.

   Słowo „powietrze” oczywiście nabrało w ostatnich miesiącach nowego znaczenia. Po raz pierwszy zaczęłam sprawdzać jakość powietrza w danej okolicy i czasem obserwuję szokujące rzeczy. Na przykład tydzień temu dwa zaznaczone na czerwono miejsca to był punkt koło Łodzi i … właśnie Otwock.

Dawne uzdrowisko! Karramba!

   Na szczęście to się zdarza rzadko. Tak czy siak weszło mi już w nawyk sprawdzanie aktualnej sytuacji na

http://powietrze.gios.gov.pl/pjp/current

zwłaszcza, kiedy planuję pobiegać.

 

    Oczywiście głównym powodem częstszych przyjazdów jest czuły kontakt z tymi małymi łebkami. Kiedy biorę rozdzierająco płaczącego malca na ręce, a on nie tylko się uspokaja, ale natychmiast zasypia na moim łokciu, uchylając tylko czasem jedno oko, żeby się upewnić, czy wciąż jestem…

   Co tu gadać,  sami rozumiecie… Wosk i kałuża.

  

   Ostatnio doświadczyłam czegoś nowego - zostałam mamą kangurzycą. Zawsze z podziwem patrzyłam na kobiety z dużą wypukłością na brzuchu, które nie tracą kontaktu z maleństwem, mając jednocześnie obie ręce wolne.   

   Bo wiązanie chusty to nie tylko moda. To fantastyczne ułatwienie życia, kiedy naprawdę trzeba coś zrobić, czy choćby się przemieszczać z siatami w rękach. Tyle że wymaga dużych umiejętności, a najlepiej pomocy innej osoby.  Mnie zamotała pewna pani, a potem przez godzinę tworzyłam z 3-miesięczną P. jeden organizm. Miałam wrażenie, że nawet serca biją nam w tym samym rytmie, choć to niemożliwe.

   Ona spała jak kamień, ja mogłam bujać dwa inne wózki. To się nazywa racjonalizacja pracy!

   A że wygląda się trochę jak słonica w ciąży... A co tam!

 

DSCF8015b.jpg

 

   Ostatnio mieliśmy hardcore - biegunka na pokładzie! Nie wiadomo,  kto przywlókł francę, w każdym razie trójka moich maluchów chorowała na przemian. Boże, dlaczego dałeś mi tylko 2 ręce???

   Każdego umyć, ubrać w suche, i utulić, żeby zasnął, a następne płaczą w niebogłosy… Matko!

 

   W takich chwilach naprawdę czuję się potrzebna.

I  szczęśliwa i wyluzowana jak kaczka na półmisku.

I ziewam jak smok wawelski wracając po 3-4 godzinach do domu.

 

Więc proszę nie pisać, że to godne podziwu, że poświęcenie...

 

Żadne poświęcenie, to sama przyjemność. :-))

 

Podziel się




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 16 lipca 2017 18:16

    Agnieszka, pewnie umiałaś się sama wiązać. Podziwiam, bo to nie wydaje się łatwe. Ale potem faktycznie bajka

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 16 lipca 2017 13:28

    Ja również nosiłam w chuście i Młodą i Małą, było to bardzo ale to bardzo komfortowe dla każdej z nas i polecam to każdej młodej mamie. Wspaniale się uspokajały, a ja mogłam w międzyczasie zrobić coś jeszcze...:)

    autor Agnieszka

    blog: mycoffeetime.pl

  • dodano: 14 lipca 2017 10:45

    Stokrotka, proszę cię...

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 14 lipca 2017 6:21

    Jesteś wspaniałym Człowiekiem Heleno.
    Wyrazy najwyższego uznania.

    autor Stokrotka

    blog: stokrotkastories.blog.pl

  • dodano: 13 lipca 2017 9:48

    Spacja, staram się nie powtarzać tego samego, ale pisać o tym muszę, inaczej się uduszę... Piszę w dzienniku, opisuję każdy szczegół dnia, kiedy i kim się zajmowałam, a czy szybko usnęła, a czy zjadła, jak jakaś głupia...
    Ale to mi przedłuża ten moment obcowania z nimi. Nie sądziłam że tak mnie to rąbnie. I ani przez moment nie zapragnęłam nieć własnych, w sensie wnuków, czy tworzyć rodziny zastępczej.

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 12 lipca 2017 17:16

    Ależ pisz o tym niezależnie od naszych achów i ochów. Bo trudno nie achować. A jeszcze trudniej pisać na sztywno na naciągnięty temat, bo setny raz o tym samym nie wypada. Bo właśnie wypada. I ju.

    autor E.

    blog: spacja-prywatnie.pl

  • dodano: 10 lipca 2017 18:28

    tak myślę, na kozetce rozdrapujesz swoje rany, tu leczysz dziecięce i swoje

    autor cz

    blog: objazdowy.bloog.pl

  • dodano: 10 lipca 2017 9:00

    Jotka, SWOJE ma ten "minus", że nie możesz odbębnić paru godzin i iść do domu. Tutaj jest świadomość, że jeśli będę miała dość, po prostu się pożegnam. A to powoduje, że nie chce się wychodzić Z wnukami jest podobnie, bo to kto inny jest za nie odpowiedzialny. Ty będziesz tylko do zabawy Czesiu, jestem zmęczona pozytywnie, naładowana dobrą energią i wyciszona. To lepsze niż kozetka u psychoanalityka. Jakby mi kazali dopłacać, też bym chodziła

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 09 lipca 2017 20:55

    nie wiem, Heleno, co mam powiedzieć. Wiem, że serce topnieje jak wosk na widok maleńkich samotnych i nie tylko samotnych dzieciaków. Jesteś wielka! i wierzę, ze po kilku godzinach jesteś zmęczona. Wierzę.

    autor cz

    blog: objazdowy.bloog.pl

  • dodano: 09 lipca 2017 18:30

    Dla mnie to JEST GODNE PODZIWU, bo nie miałam cierpliwości nawet do mojego plączącego malucha. Może dla wnuków będę miała więcej serca...

    autor jotka

    blog: paniodbiblioteki.blogspot.com

  • dodano: 09 lipca 2017 16:38

    Jadwiga i Ania, dajcie spokój, bo nie będę mogła już więcej o tym pisać, a kocham o tym pisać, bo wtedy przeżywam to jeszcze raz Ale wtedy to wygląda, jakbym się domagała pochwał A naprawdę nie ma się czym chwalić. Ja tylko się dziwię, że przez 3 miesiące niemal nie spotkałam drugi raz wolontariuszek, z którymi pracowałam tydzień, czy dwa tygodnie , czy miesiąc temu. Gdzie one znikają? Przecież trzeba przejść całą procedurę, żeby dostać dziecko do ręki. No to jak już przeszły, dlaczego już ich drugi raz nie spotykam, skoro każda deklaruje przyjście 1-2 razy w tygodniu? Tydzień ma tylko 7 dni... Nic z tego nie rozumiem Pozdrawiam

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 09 lipca 2017 12:58

    Owszem, to JEST godne podziwu. Wspaniale jest wiedzieć, że na tym popapranym świecie są jeszcze ludzie bezinteresownie dobrzy, tak po prostu

    autor Ania

    blog: aleossochozi.blogspot.com

  • dodano: 09 lipca 2017 10:19

    Heleno jesteś niesamowita, nie znałam Ciebie zupełnie, podziwiam wiem, że to potrzeba serca i tych dzieciaków, wiem, że trzeba robić, trzeba pomagać i wiem, że wiele wolonatriuszek jeździ do Otwocka. Chylę przed Wami czoło!!!
    j

    autor Jadwiga

    blog: www.okiemjadwigi.pl

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

środa, 26 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  2 875 247