Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 020 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

POLECAM


MOJA KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! . . . zaczytani.pl
KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! ....... Helena, 50-letnia businesswoman i Tomasz, 35-letni masażysta stóp poznają się na portalu randkowym. Przez 7 miesięcy wymieniają ponad tysiąc maili, prowadząc swoisty pojedynek na słowa i myśli, a spotkania połączone z masażem stóp dodatkowo podnoszą temperaturę. To, co początkowo miało być tylko lekką rozrywką, nieuchronnie zaczyna nabierać ciężaru. Realne sprawy ustępują miejsca wyobraźni. Świat bohaterów zapełnia się wirtualnymi postaciami, które zaczynają żyć własnym życiem. Zabawa trwa, dopóki sytuacja nie wymyka się spod kontroli...

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, t...

więcej...

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, teatr, książki... Kobieta dojrzała, z pochodzenia prowincjuszka, z przypadku warszawianka. Próbuję wykorzystać ten fakt do zrozumienia rzeczywistości i informowania innych o tym, co ciekawe. Nie mam monopolu na wiedzę, wciąż szukam.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 3014089
Wpisy
  • liczba: 584
  • komentarze: 12668
Galerie
  • liczba zdjęć: 735
  • komentarze: 47
Punkty konkursowe: 900
Bloog istnieje od: 2442 dni

Lubię to

Kategorie

Czy to tylko skłonność, czy już uzależnienie?

piątek, 01 września 2017 11:08
Skocz do komentarzy

 

    Siedzę w schronisku Re Alberto na wysokości 2600 m i gapię się na otaczającą mnie koronę gór w niemym zachwycie.

 

 góry.jpg

 

To schronisko w dole mijaliśmy pół godziny temu. Teraz jesteśmy 300 m wyżej.

 

DSCF8384.jpg

 

   Wbrew wszelkim regułom jem strudla z bitą śmietaną....

Ten strudel wyjątkowo nie składa się wyłącznie z wyrzutów sumienia, tylko z samych jabłek, a śmietana (po włosku "panna) jest bez cukru:)

 

   Żeby się tu znaleźć wstałam o 5,00 (piątej!!!) rano, a o 6.00 wraz z krowami wylegującymi się przy szosie podziwiałam różowy wschód słońca nad Dolomitami.

 

wschód.jpg

 

Taki los, kiedy człowiek chce dać dowód miłości i sfilmować małżonka, jak drapie się z przewodnikiem i liną na kolejną z trzech wież Torri del Vajolet.

 

Torri.jpg

 

   Za sfilmowanie poprzedniej wspinaczki nasz wielebny kolega obiecał, że będzie świadkiem w moim procesie beatyfikacyjnym.

  Nakręciłam włażenie - ile się dało. Potem panowie zniknęli za załomem i tyle ich widziałam. Dadzą znać kiedy wylezą na wierzchołek.

Tak wygląda dzisiejszy przewodnik, Ricardo:

 

DSCF8385.JPG

 

   Jem więc strudla i patrzę na moje osmalone słońcem dłonie, a zwłaszcza wypalony na krasno pasek na nadgarstku. Raz popełniłam błąd, zegarek wysokościowy został w aucie, a na ręce mimo blokera 50+ pojawiła się krwista smuga. Cóż, skóra nieprzyzwyczajona...

 

   W górskich buciorach czuję każdy palec. 2 dni temu zaliczyłam zejście z Tofany di Dentro (3228 m) jednym ciągiem. Różnica poziomów 800 m, czas zejścia 3,5 godz. Palce u stóp dostały tak w kość, że nacisk puchowej kołdry do dziś sprawia ból. Cóż, stopy nieprzyzwyczajone...

 

   Mózg za to totalnie wziął sobie wolne. Po czym to poznać? Ano po zmniejszonym zapotrzebowaniu na paliwo. Zawsze słyszałam, że mózg żywi się wyłącznie glukozą. Mój mózg pożera i węglowodany i tłuszcze, a nawet witaminy. W pracy co 3 godziny odczuwam atak wilczego głodu. W górach, mimo morderczego wysiłku fizycznego, jestem w stanie przeżyć dzień na 1-2 kanapkach, bez uczucia ssania w żołądku.

   Ergo - sposobem na rozwiązanie problemu głodu na świecie, jest pozbawienie ludzkości mózgu. Zaczęłabym od naszych rządzących, gdyby ten proces już się samoistnie nie zadział...

 

 

   Ostatni z symptomów, który uświadamia mi, że nie przebywam w swoim zwykłym środowisku - serce wali jak na wyścigach, choć siedzę spokojnie od 15 minut. Domaga się tlenu, którego tu jest o 30% mniej, niż na nizinach. Nie jestem Indianką z Andów, mam tyle czerwonych krwinek ile mam. Za parę dni krew się zagęści, serce zwolni bieg.

   Ale wtedy pewnie trzeba będzie już wyjeżdżać...

Szkoda.

 

 

PS. Panowie wrócili. Ledwo zdążyłam rozłożyć papiery, kiedy walkie-talkie zaryczało coś, z czego zrozumiałam, że już zjeżdżają z wierzchołka. Dobrze że zdążyłam ustawić kamerę... Byłby obciach, gdybym przegapiła taki piękny zjazd...

 

 

 

Wciąż zapraszam na blog okazjonalny, helenarotwand.bloog.pl.

Adres różni się tylko myślnikiem, ale w treści...

 

Podziel się




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 14 września 2017 10:32

    Jadwiga, rozumiem cię, bo ja też z powodów zdrowotnych musiałam całkowicie zarzucić chodzenie po Tatrach. Łażenie po dolinkach mnie nie kręci, a wyżej się nie dało ze względu na długie dojścia. Co zrobić?
    Spacja, komentować trzeba zawsze, choćby dla mojej przyjemności Jest pięknie. I na pewno kiedyś pojedziesz. Ja się zaczęłam drapać po 40-stce, a w Dolomitach...uch!.

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 13 września 2017 12:00

    Nie wiem, po co komentować, bo myślę o tym, to co zawsze. Że jest pięknie. Że tak powinno być. Że kiedyś bardzo bym chciała, ale przyjdzie czas.

    autor E.

    blog: spacja-prywatnie.pl

  • dodano: 12 września 2017 8:01

    Pięknie u Ciebie, tylko góry za wysokie dla mnie, moje serce nie przeżyłoby tych radości i tak mam ograniczone pole wyjazdów, wiec siedzę w domu oglądając Twoje wyczyny! Nie zal mi z tej odległości góry jawią się pięknie, a resztę już przeczytam, cóż serce nie sługa schorowane wymaga troski, pozdrawiam Helen i cieszę się Twoimi widokami!
    j

    autor jadwiga

    blog: www.okiemjadwigi.pl

  • dodano: 07 września 2017 21:55

    Czesia, złego diabli tak szybko nie biorą. A robota czeka. Nie, lepiej mieć niedosyt i wracać jak bumerang

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 07 września 2017 8:25

    Helenooooooo! Jak tam pięknieeeeeee! Dobre takie uzależnienie! Ale powinnaś tam jeszcze posiedzieć, poczekać na odejście Antoniego:))

    autor cz

    blog: objazdowy.bloog.pl

  • dodano: 07 września 2017 7:17

    Agnieszko, właśnie poznaliśmy dziewczynę z Rzymu, która przeniosła się tu już dawno i nie chce słyszeć o powrocie. Choć to dziura, która poza sezonem (czyli za 2 tygodnie) zaśnie snem głębokim i obudzi się dopiero na zimę, to ona chce tu być i żyć. Ja bym nie mogła, za bardzo jestem miejska, a do widoków człowiek się szybko przyzwyczaja. Ale przyjeżdżać tu chociaż na 2 tygodnie w roku - muszę!

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 06 września 2017 21:02

    Cytując klasyka... a może by tak rzucić wszystko i mieszkać w Dolomitach ?;)))
    przepiękne zdjęcia. I ten strudel... zrobiłam się głodna!;)
    pozdrawiam serdecznie!

    autor Agnieszka

    blog: mycoffeetime.pl

  • dodano: 05 września 2017 7:08

    Ariadna, Dzięki za pochwały. Nie wiem czy zasłużone, bo tam się zdjęcia robią same... Takie plenery, porażająca ilość ultrafioletu i jest

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 04 września 2017 21:16

    Miałam właśnie snuć zachwyty nad "fajnością" przewodnika, a tu proszę - panie mnie ubiegły . Ty za to zrobiłaś wspaniałe zdjęcia i tu należy Ci się pochwała

    autor ariadna

    blog: ariadna.piszecomysle.pl

  • dodano: 04 września 2017 8:34

    Teresa, oni tu wszyscy jak dwie krople wody. Ricardo, Roberto, Christian, Tommi... Tylko imiona im się zmieniają

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 04 września 2017 7:46

    Helenko cuuuudnie. A przewodnik jaki przystojniaczek.
    No i dobrze, że ta śmietana bez cukru. ;) .

    autor Teresa

    blog: www.mojebleblebleble.blogspot.com

  • dodano: 03 września 2017 17:34

    Stokrotko, dokładnie tak Trzeba ciągnąć z życia ile się da. póki siły pozwalają. Resztę jakoś da się zorganizować

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 03 września 2017 7:44

    Ależ cudnie!!!
    I jeszcze taki przystojny przewodnik!!!!
    No i wyrazy najwyższego uznania dla małżonka!!!
    "Chwilo trwaj" - tak to jest teraz z Tobą, prawda???

    autor Stokrotka

    blog: stokrotkastories.blog.pl

  • dodano: 01 września 2017 18:34

    Jotka, wielkie dzięki, przekażę Po strudlu jednak jakieś poczucie winy się pojawiło, ale niewielkie

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 01 września 2017 17:34

    No po prostu rewelacja ;-) Zazdroszczę wszystkiego- widoków, wspinaczki i strudla :-)
    Pomysł na likwidacje głodu przedni, ja gdy wysilam mózg też ciągle mam apetyt...
    Gratulacje dla męża :-)

    autor jotka

    blog: paniodbibliotekiblogspot.com

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

poniedziałek, 25 września 2017

Licznik odwiedzin:  3 014 089