Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 245 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

POLECAM


MOJA KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! . . . zaczytani.pl
KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! ....... Helena, 50-letnia businesswoman i Tomasz, 35-letni masażysta stóp poznają się na portalu randkowym. Przez 7 miesięcy wymieniają ponad tysiąc maili, prowadząc swoisty pojedynek na słowa i myśli, a spotkania połączone z masażem stóp dodatkowo podnoszą temperaturę. To, co początkowo miało być tylko lekką rozrywką, nieuchronnie zaczyna nabierać ciężaru. Realne sprawy ustępują miejsca wyobraźni. Świat bohaterów zapełnia się wirtualnymi postaciami, które zaczynają żyć własnym życiem. Zabawa trwa, dopóki sytuacja nie wymyka się spod kontroli...

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O moim bloogu

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, t...

więcej...

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, teatr, książki... Kobieta dojrzała, z pochodzenia prowincjuszka, z przypadku warszawianka. Próbuję wykorzystać ten fakt do zrozumienia rzeczywistości i informowania innych o tym, co ciekawe. Nie mam monopolu na wiedzę, wciąż szukam.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 3109051
Wpisy
  • liczba: 592
  • komentarze: 12807
Galerie
  • liczba zdjęć: 735
  • komentarze: 47
Punkty konkursowe: 900
Bloog istnieje od: 2559 dni

Lubię to

Kategorie

Chyba zacznę wierzyć w fatum...

środa, 27 grudnia 2017 8:06
Skocz do komentarzy

 

    Ja nie jestem przesadnie przesądna…
    To znaczy wierzę w coś takiego jak pech, czy ludzie pechowcy, ale 13-stki i czarne koty bardzo lubię, zwłaszcza w piątki, chętnie przechodzę pod skośnymi słupami, a przy okazji ślubu złamałam wszystkie możliwe przesądy.

  Ale dzisiejszy dzień skłania mnie do refleksji nad pojęciem fatum. Chyba czas przestać myśleć, że seria niefortunnych zdarzeń to tylko zbieg okoliczności...

   Zaczęło się od tego że zaspałam. Planowałam jechać do dzieci w IOP w Otwocku o 8.30, a że zawsze budzę się między 6.00 a 7.00, budzika nie włączałam.
Obudziłam się o 8.00, więc wszystkie następne działania nacechowane były nadzwyczajnym pośpiechem.
   Jak się człowiek spieszy, to się diabeł…

   Samochód był zamrożony z każdej strony, choć całe święta było na plusie. Oskrobanie szyb zajęło minutę, ale potem jakby diabeł zatkał dupą klimatyzator - szyby wciąż pokrywały się tym białym od środka, żeby nie wiem jak dmuchać.

   W końcu zdołałam ruszyć z parkingu i dojechać do pierwszych świateł, na których zawsze zawracam. Strzałka do skrętu w lewo była czerwona i ... pozostała czerwona przez trzy pełne cykle… Szlag! Musiała się zaciąć właśnie teraz???!!!
   Mając do wyboru bezczelnie wjechać na czerwone, wybrałam opcję drugą - dałam ostro na prawo, żeby ominąć ten rejon z innej strony.

   Objechałam osiedle i bezpiecznie wjechałam na most.
Kiedy ujechałam 200 m już wiedziałam, że nie jest dobrze. Sunęłam jak koń z klapkami w stronę biura, a powinnam była przed mostem zjechać w dół. Przecież dzieci mieszkają po tej samej stronie Wisły co ja…

  Popatrzyłam na bezlitośnie uciekający czas na zegarze i zaczęłam wrzeszczeć:
- Czy TY coś do mnie masz dzisiaj? Czy coś CI moje dzieci zrobiły??? O co  chodzi???

   Wreszcie przemówiłam sama sobie do rozsądku, opanowałam nerwy, i robiąc wielkie koło dojechałam do Otwocka w miarę spokojnie.
Przebierając się na roboczo, sięgnęłam do torby, w której ZAWSZE niosę klapki, wodę, kanapkę i gazetę, w razie gdybym się nudziła. Nigdy się to nie zdarzyło, ale co tam.

   Klapek był jeden.
 
   Zaczęłam się histerycznie śmiać. To nie mogła być prawda. Nigdy ich z tej torby poza ośrodkiem nie wyjmuję, torba jest głęboka, nie mógł wypaść po drodze.
   A jednak. Im bardziej go szukałam, tym bardziej go tam nie było…

   Nie mogłam iść do dzieci w zimowych buciorach, więc następne 5 godzin spędziłam boso. Podłogi były czyste, zwłaszcza że po remoncie, ale fakt był faktem.

   Zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy ja w ogóle dziś powinnam dotykać dzieci. Tu już nie chodziło o byle spóźnienie czy bose stopy, tylko o ICH bezpieczeństwo. Ale widok mojej 6-tygodniowej princessy, którą sobie ostatnio zaanektowałam, pozbawił mnie wątpliwości. Dalej wszystko potoczyło się w takim tempie, że o pechu nie było czasu myśleć. Karmienie z butelki, pojenie, przewijanie, jedna kupa, zupa łyżeczką, druga kupa, usypianie, a wszystko na 3 pokoje, skutecznie odpędziło złe myśli.

   Wróciłam do domu, zjadłam resztki ryby ze świąt i postanowiłam poćwiczyć, żeby pogonić ten piernik, co go mi siostra wcisnęła na wynos (broniłam się, Wysoki Sądzie!).
   Ćwiczę na pamięć „z Chodakowską”, czyli wykonuję jej ćwiczenia, patrząc jednym okiem w duży zegar umiejscowiony przy podłodze, a drugim oglądając jakiś odcinek czegoś tam…
   No i w trakcie tych ćwiczeń zegar…..stanął. Nie, nie żartuję. On stanął dokładnie między jednym ćwiczeniem a drugim.

Zaklęłam szpetnie i pognałam po drugi, który zdjęłam ze ściany tydzień temu wieszając girlandę.

TEŻ STAŁ.

Czy często Wam się zdarza, żeby dwa zegary stanęły w odstępie kilku dni?

   Nie wstawiałam tego wpisu aż do pójścia spać. Bałam się zapeszyć, w razie jakby co... Na szczęście nic więcej się nie wydarzyło (no, może tylko bateria przeznaczona dla zegara sturlała się, wpadła za komodę i trzeba było ją wyciągać kijem od szczotki, ale nie przesadzajmy, to się ZAWSZE mogło zdarzyć...).

  PS. Klapek się nie odnalazł. Ech....

Podziel się




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 01 stycznia 2018 18:36

    Spacja, gdyby tak było naprawdę, wyskoczyłabyś z Pałacu Kultury. Człowiek może znieść dużo, ale nie wszystko

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 30 grudnia 2017 23:20

    Ja nie rozumiem. Opisujesz mój codzienny dzień, tyle że inne cele i detale. Coś w nim dziwnego? Nie rozumiem...

    autor E.

    blog: spacja-prywatnie.pl

  • dodano: 30 grudnia 2017 12:58

    Gordyjko, ucięło mi w połowie, a powinno jeszcze być

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 29 grudnia 2017 14:14

    Gordyjka, no i udało ci się mnie rozbawić...

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 29 grudnia 2017 11:03

    Jaki pech ?? Jakie fatum ??
    Wyspałaś się do 8-mej...
    Odeszłaś od rutyny i jechałaś do Dzieciaków inną drogą, zwiedzając nowe szlaki...
    Klapki należały Ci się nowe to stary podjął decyzję i poszedł w Świat bez Ciebie...
    Chodzenie na bosaka jest zdrowe dla stóp...
    Princessa z opieki zadowolona, nakarmiona, odkupciana...
    Baterie w zegarach wymienione...
    Pod kanapą zamiecione...
    Same szczęśliwe przypadki !!

    autor gordyjka

  • dodano: 29 grudnia 2017 7:22

    Czesia, jak za dużo? Za mało właśnie! Przecież zaleca się minimum 3 razy w tygodniu, a ja ostatnio się ta rozleniwiłam, że i dwa razy czasem się nie udaje. Muszę mieć kondycję, dla moich dzieci Stokrotka, a dasz mi taką gwarancję? zawsze myślałam, że suma nieszczęść na człowieka jest skończona. Ale kiedy czasem obserwuję innych ludzi i widzę, jak im się wciąż coś wywala, to już zaczynam wątpić. Mam nadzieję, że nie zacznę się do nich zaliczać

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 29 grudnia 2017 6:58

    No faktycznie - siła złego na jednego.

    Tak czasami bywa.
    Ale to też znaczy że przez długi czas będzie spoko i luzik.
    :-)

    autor Stokrotka

    blog: stokrotkastories.blog.pl

  • dodano: 28 grudnia 2017 18:31

    po prostu prawo serii albo, że parami, albo no właśnie..najważniejsze, że dziecka miały z Ciebie bosą pociechę.
    Heleno, swoją drogą, czy nie za dużo tych ćwiczeń:))?
    Co sadzisz o numerologii?

    autor cz

  • dodano: 28 grudnia 2017 7:39

    Ania, ja kiedyś wręcz zaczęłam myśleć o zamówieniu odczyniania, kiedy w firmie wszystko się waliło. Ale kiedy odeszła jedna osoba, wszystko się odwróciło. Więc może jednak nie urok...? Jotka, wierzę w ZWYKŁE zbiegi okoliczności, ale tego było za dużo Ale minęło

    autor Helen

    blog: helena-rotwand.bloog.pl

  • dodano: 27 grudnia 2017 18:41

    O, jest pole tekstowe! To nie fatum tylko kumulacja zbiegów okoliczności ;-) Czasami sie zdarza! A kysz, na psa urok ;-)

    autor jotka

    blog: paniodbibliotekiblogspot.com

  • dodano: 27 grudnia 2017 10:00

    Ktoś rzucił urok! Ja też w to nie wierzę, ale czasami nie ma innego wytłumaczenia

    autor Ania

    blog: aleossochozi.blogspot.com

piątek, 19 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  3 109 051