Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 020 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

POLECAM


MOJA KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! . . . zaczytani.pl
KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! ....... Helena, 50-letnia businesswoman i Tomasz, 35-letni masażysta stóp poznają się na portalu randkowym. Przez 7 miesięcy wymieniają ponad tysiąc maili, prowadząc swoisty pojedynek na słowa i myśli, a spotkania połączone z masażem stóp dodatkowo podnoszą temperaturę. To, co początkowo miało być tylko lekką rozrywką, nieuchronnie zaczyna nabierać ciężaru. Realne sprawy ustępują miejsca wyobraźni. Świat bohaterów zapełnia się wirtualnymi postaciami, które zaczynają żyć własnym życiem. Zabawa trwa, dopóki sytuacja nie wymyka się spod kontroli...

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

O moim bloogu

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, t...

więcej...

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, teatr, książki... Kobieta dojrzała, z pochodzenia prowincjuszka, z przypadku warszawianka. Próbuję wykorzystać ten fakt do zrozumienia rzeczywistości i informowania innych o tym, co ciekawe. Nie mam monopolu na wiedzę, wciąż szukam.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 3014151
Wpisy
  • liczba: 584
  • komentarze: 12668
Galerie
  • liczba zdjęć: 735
  • komentarze: 47
Punkty konkursowe: 900
Bloog istnieje od: 2442 dni

Lubię to

Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Gość w dom, klej do ręki...

poniedziałek, 28 listopada 2016 17:54

 

   Proszę Państwa, oto Cecylia.

 

Długo chciałam wierzyć, że to anioł, ale w końcu przestałam się oszukiwać.

 

To z pewnością nie anioł, raczej ważka, Dobra Wróżka, Dzwoneczek czy co tam.     

 

DSCF5902.jpg 

 

    Poznałyśmy się w sklepiku na Sycylii. Przewieziona w rękach (właściwie "na rękach" jak niemowlę) samolotem, przez wiele lat siedziała sobie spokojnie na wysokiej półce, spoglądając na nas z góry.

 

   Do czasu.

 

   Teraz nie siedzi ani nie fruwa. Ona się rehabilituje. Mówiąc ściśle - się klei.

 

   Wisi na wyciągu jak na oddziale ortopedycznym, pod tyłkiem ma stos książek rozmaitych dla równowagi (autor nie miał tu znaczenia, tylko gabaryt) i się utwardza.

Miała urwaną nogę, kawał sukienki, skrzydła a nawet palce.

 

 DSCF5901.jpg

 

  A oto sprawca tego nieszczęścia:

 

 DSCF5885.jpg

 

   Zresztą nie tylko tego, gdyż razem z ważką na komodę i podłogę poleciały inne sztuki, np. porcelanowy anioł..., znów nie anioł, raczej Amor, zdjęcie w grubej ramie za szkłem i tak dalej.

 

    Nie przewidziałam, jak wielka jest potęga nudy.

 

    Gdy zwierzę się nudzi, żadna wysokość nie jest wystarczająco duża, żeby tam nie sięgnąć. Zgrabna nóżka wróżki czy ważki wprost prosiła się, żeby za nią złapać. Reszta poszła sama.

 

   Zuza zwana Zołzą była u nas przez kilka dni na gościnnych występach. Nie pozwalała mi ćwiczyć z Chodakowską, bo natychmiast rozkładała się na moim dywaniku i łapała za piętę, którą robiłam wykopy.

 

Piła wodę wyłącznie z mojego kubka, woda z miski widocznie na nią szczeka.

 

DSCF6075.jpg 

 

zaś woda w butelce służy wyłącznie do turlania...

 

P1090756.jpg 

 

A oto co może wprowadzić kota w stan hipnozy...

 

 DSCF6042.jpg

 

DSCF6056.jpg

 

No i rozpraszała nas przy pracy, bo stół zawalony gratami to przecież kopalnia zabawek...

 

P1090741.jpg

 

DSCF6085.jpg

 

Była tak niemożliwie kochana, że nawet nie mogłam się na nią gniewać za tę wróżkę, czy może ważkę...

 

DSCF6068.jpg

 

Teraz wciąż jej wypatruję w różnych zakamarkach mieszkania. Tęsknię.

 

Szlag by trafił tę alergię...

 

 

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

 

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska   http://www.pomocpsychoterapeutyczna.pl/

 

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza  http://www.centrumosteopatyczne.pl/

 

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/

 


Podziel się
Tagi: kotka

komentarze (22) | dodaj komentarz

Uciekinier, czyli jak odzyskałam wiarę w ludzi.

piątek, 11 listopada 2016 13:21

 

   Ubiegły tydzień zafundował mi emocje, przy których wybór Trumpa na Prezydenta USA to małe Miki. Mógłby równie dobrze zostać prezydentem Polski. Też nie mogłabym na niego patrzeć.

 

     Parę dni temu mój Tata skończył 80 lat i z tej okazji mama zaprosiła najbliższą rodzinę do restauracji. I kiedy zbieraliśmy się już do wyjścia, mama zeszła jeszcze z Tatą do toalety. Niektórzy zapewne wiedzą, że ojciec po wypadku 5 lat temu wymaga ciągłej opieki. Ale nikomu nie przyszło do głowy, że trzeba go pilnować i w toalecie.

   W każdym razie Tata wyszedł sam, ale nie tymi drzwiami co trzeba. I kompletnie zdezorientowany zamiast wrócić na korytarz, wyszedł drzwiami awaryjnymi na ulicę.

W samej marynarce, bez dokumentów, pieniędzy ani kartki z nazwiskiem i numerem telefonu mamy, których pełno ma w płaszczach i kurtkach.

 

   Kiedy przeszukanie restauracji, hotelu ani okolicy na piechotę i taksówką nic nie dało, wezwaliśmy Policję i Straż Miejską. Policja przywiozła nawet psa, który jednak nie był w stanie złapać tropu. Uspokajano nas, że zawiadomiono też MZA, bo wszystko wskazywało na to, że tata po prostu wsiadł w jakiś autobus i odjechał w siną dal.

   Idąc tym tropem wytypowaliśmy autobusy, którymi mógł pojechać i zaczęliśmy jeździć po pętlach. Przy okazji dowiedziałam się, że warszawskie autobusy należą dla kilku niezależnych firm, a MZA jest tylko jednym z podmiotów. Dodzwoniłam się do dyspozytora kolejnej, a on obiecał puścić wiadomość do kierowców. Ponieważ było niedzielne popołudnie, nie mogłam złapać nikogo więcej.

 

   Po kolejnych godzinach bezsilności musieliśmy zdać się na Policję, która jednak do rana niczego nie ustaliła. Nie pomogło sprawdzenie monitoringu, bo podobno wszystkie kamery w okolicy w feralnym momencie odwrócone były w inną stronę.

Zaczęłam obdzwaniać noclegownie, ale nikt podobny do taty od wczoraj się nie pojawił. Wbrew zapewnieniom Policji, do żadnej z nich jeszcze nie dzwoniono.

 

    Udało mi się nawiązać kontakt z dyspozytorami kolejnych firm autobusowych, którzy także zobowiązali się puścić informację w eter. I kiedy na żądanie Fundacji Itaka poleciałam na posterunek po kopię zgłoszenia zaginięcia, usłyszałam... że się odnalazł!

 

Tata się odnalazł, jest na posterunku na Bemowie! Cały i zdrowy.

   Więcej - jest suchy, nieprzemarznięty, (choć w nocy padało i było maks. 4 stopnie) i w stanie nieuszkodzonym. Kiedy dotarłam na Bemowo, tata miał już pobraną krew i zrobiono mu podstawowe badania. Był zupełnie zdrowy i tylko trochę zmęczony.

 

    Kiedy już odreagowałam strach i nerwy, grożąc mu że zaczipuję go pod skórą jak dzieci Davida Beckhama, bo to skandal, żebym ojca z posterunku Policji musiała odbierać, taki wstyd i w ogóle...:) , kiedy oddałam go w ramiona odchodzącej od zmysłów mamy i siostry, rozpoczęłam prywatne śledztwo.

   Wiedziałam tyle, że tata znalazł się w punkcie gastronomicznym przy WAT na Bemowie. Nie potrzebowałam wiele czasu, żeby po nitce do kłębka dotrzeć do pani Barbary Wąs, której zawdzięczamy cudowne ocalenie Taty.

 

   A było tak: Tata pojawił się w barze Strzelec vis s vis WAT-u po 10.00 rano. Chciał coś zjeść, ale szybko okazało się, że nie ma ani grosza. Zamiast go spławić, pani Basia uruchomiła proces myślowy. Rozumiała, że starszy człowiek nie może ot, tak sobie chodzić po deszczu i zimnie bez płaszcza, dokumentów ani pieniędzy. Przepytała panie z pobliskiego domu emeryta wojskowego, czy to nie ich pacjent. Jedna z nich nawet przyszła, żeby sprawdzić, czy podane przez tatę nazwisko nie jest pomyłką. Nie było.

   Wtedy zawiadomiono Policję. Czekając na jej przyjazd, Tata został zasilony gorącą zupą i herbatą. Tylko czujność pani Basi sprawiła, że już po godzinie Tata mógł wrócić do domu. Nie chcę myśleć, jak długo mógł się jeszcze błąkać po mieście.

 

   Niezależnie od szczęśliwego finału wciąż zachodzimy w głowę, gdzie Tata spędził całą noc. Spania pod mostem by nie przeżył. Jedyne co nam przychodzi do głowy to to, że jeździł po całym mieście autobusami. Ale czy tak było...?

   Pewnie nigdy się tego nie dowiemy. Tata niestety nie pamięta nic z tego wieczoru ani nocy. A ja przynajmniej uzyskałam potwierdzenie, że są jeszcze w tych głupich czasach ludzie z sercem i rozumem. Dzięki, Pani Basiu!

 

 

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska   http://www.pomocpsychoterapeutyczna.pl/

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza  http://www.centrumosteopatyczne.pl/

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/

 


Podziel się

komentarze (82) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 25 września 2017

Licznik odwiedzin:  3 014 151