Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 314 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

POLECAM


MOJA KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! . . . zaczytani.pl
KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! ....... Helena, 50-letnia businesswoman i Tomasz, 35-letni masażysta stóp poznają się na portalu randkowym. Przez 7 miesięcy wymieniają ponad tysiąc maili, prowadząc swoisty pojedynek na słowa i myśli, a spotkania połączone z masażem stóp dodatkowo podnoszą temperaturę. To, co początkowo miało być tylko lekką rozrywką, nieuchronnie zaczyna nabierać ciężaru. Realne sprawy ustępują miejsca wyobraźni. Świat bohaterów zapełnia się wirtualnymi postaciami, które zaczynają żyć własnym życiem. Zabawa trwa, dopóki sytuacja nie wymyka się spod kontroli...

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O moim bloogu

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, t...

więcej...

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, teatr, książki... Kobieta dojrzała, z pochodzenia prowincjuszka, z przypadku warszawianka. Próbuję wykorzystać ten fakt do zrozumienia rzeczywistości i informowania innych o tym, co ciekawe. Nie mam monopolu na wiedzę, wciąż szukam.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2844749
Wpisy
  • liczba: 577
  • komentarze: 12563
Galerie
  • liczba zdjęć: 735
  • komentarze: 47
Punkty konkursowe: 900
Bloog istnieje od: 2352 dni

Lubię to

Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


DO SIEGO ROKU (nigdy nie wiem, o co chodzi w tym zwrocie)

wtorek, 30 grudnia 2014 12:25

 

    Czy ja się mylę, czy najkrótszy dzień w roku minął już parę dni temu? To dlaczego rano jest coraz ciemniej, kiedy trzeba się zwlec z łóżka i jechać do pracy?

No tak, wciąż zapominam...

    Dzień będzie się skracał rano permanentnie, prawie do połowy stycznia. Dopiero wtedy słońce się zreflektuje i zacznie wstawać nieco wcześniej.

 

  Po południu dzień już się nieco wydłuża, ale jakoś niemrawo, jakby słońce chciało zmiatać z tego padołu jak najszybciej...

 

   Trudno się dziwić, rok nie był dobry na świecie. Wojna na Ukrainie, aneksja Krymu, trzy malezyjskie samoloty (kto teraz będzie nimi latał!), jeden włoski prom z ośmioma ofiarami, strzelaniny w Stanach i zamieszki na tle rasowym... Dużo tego jak na jeden rok.

   No cóż, pozostaje mieć nadzieję na spokojniejszy przyszły.

 

   Póki co zima sobie o nas przypomniała. Po czwartkowym laniu wodą i piątkowym zmrożeniu, powrót do biura był nieco utrudniony. Firma zamieniła się w twierdzę nie do zdobycia, albowiem... drzwi przymarzły do futryny po całości.

   Po godzinie lania płynu do spryskiwaczy i opukiwania drzwi młotami, wreszcie puściły. Można było popracować! Co za radość!

 

  Teraz z pewną taką nieśmiałością patrzę w niebo. Po niedawnych strasznych doniesieniach o ludziach uwięzionych na zasypanych śniegiem szosach, pozostaje mi tylko wierzyć w nasze szczęście. Za parę dni też chcemy się wypuścić nieco dalej na narty i ciarki mi biegają po plecach z obawy, jak dojedziemy.

 

  Ale co tam. Na razie przed nami Sylwester i Nowy Rok. Życzę wszystkim moim czytelnikom przede wszystkim spokojnego roku i tak jak zawsze - dystansu do spraw, na które nie mamy wpływu, dotrzymywania słowa danego samemu sobie, obojętnie w jakiej dziedzinie, spełnienia obietnic danych przez innych i dużo dobrej energii, bo bez niej wszystko traci sens.

 

Najlepszego Nowego Roku!!!

 

  A na koniec drobne rady (może dobre?) dla Pań, które lubią dekorować stoły.

W tej chwili mamy wyprzedaże, może warto zajrzeć i kupić coś za grosze z myślą o następnej okazji.

   Tak wyglądał mój stół przed zastawieniem sałatkami: Obrus uszyłam z tkaniny zasłonowej, kupionej w tanim sklepie z materiałami (prawda, że na bogato :))).

Bordowo-złote patery - podkładki pod talerze - znalazłam w Auchan po 7,- zł/szt.

   A stroik zlepiłam na piance florystycznej z kawałków starych dekoracji, walających się po pawlaczu. Stroik przylepiony jest do podstawki na gumę do żucia, bo nic innego nie łapało. Na szczęście świeca pachniała mocniej, niż guma:)

 

Wszystkiego dobrego! 

 

 

P1060617.jpg

 

P1060624.jpg

 

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska  http://www.pomocpsychoterapeutyczna.pl/

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza www.plazaosteopatia.com

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/


Podziel się

komentarze (18) | dodaj komentarz

Niech się święci...

poniedziałek, 22 grudnia 2014 17:55

 

     Bożonarodzeniowo się zrobiło… Wszędzie na blogach choinki i migające światełka. U mnie też migają, tyle że na ścianie. Choinki nie mam, bo nie ma gdzie postawić, a poza tym nie ma krasnali, które by pod nią właziły.

   Dzieci się zestarzały, czapki krasnoludków stały się za ciasne, a i opamiętanie przyszło w temacie prezentów. Okazuje się, że można sobie odpuścić kupowanie stert bezużytecznych klamotów, byle więcej, byle wszystkim obecnym.

   Wystarczy skupić się na najważniejszych osobach i na tym, co naprawdę jest im potrzebne. Dla jednych będzie to fotoksiążka z pamiętnej wyprawy na Jasną Górę:-), dla innych kolagen na bolące kolana, a dla mnie… kask na łeb, cobym go sobie nie rozbiła na nartach:-)

 

    Póki co cherlam jeszcze po jakiejś niecnie mi zapodanej infekcji. Na szczęście przeszła ona łagodnie, obeszło się bez gorączki, łóżka czy baniek. Trochę tylko kaszlę,..., no dobra, kaszlem jestem w stanie sprowadzić niewielką lawinę w Tatrach, ale poza tym spoko.

 

A DZIĘKI SPANIU NA PLECACH, NAWET KATAR MI NIESTRASZNY.

   Naprawdę, zacznijcie się już uczyć spać na plecach! Po raz pierwszy katar kompletnie mnie nie umęczył, bo nos był wciąż drożny. Więc nie tylko cera i biust na tym zaprofituje…

 

    No, to nastał taki czas, kiedy najcenniejszą rzeczą w domu jest lista świątecznych zakupów spożywczych. Jej utrata byłaby boleśniejsza niż atak Korei Północnej na Biały Dom.

 

   Życzę wszystkim Paniom, aby ich stanie przy garach zostało powszechnie docenione. Aby Panowie też dołożyli cegiełkę do tego świątecznego zamętu. Niech próbują chociaż duchem wspierać swoje towarzyszki, zaśpiewać jakąś balladę, zawiązać fartuszek (rozwiązywać nie radzę!), miarkować się w jedzeniu i piciu. Życzę trafionych prezentów i spokoju przy stole. Bez głupich dyskusji o zegarkach, kilometrówkach itp. Naprawdę nie warto…

 

Najlepszego!


Podziel się

komentarze (27) | dodaj komentarz

Przychodzi baba do lekarza...

piątek, 19 grudnia 2014 16:58

 

   Przychodzi baba do lekarza... Ponieważ jest uświadomiona, bada się regularnie, w końcu mamy XXI wiek. Generalnie nic jej nie jest, ale ponieważ od wielu lat przyjmuje hormony, robi USG co kilka miesięcy. Zwłaszcza od kiedy wykazało ono obecność mięśniaka macicy.

   W sumie to nie ma się czym chwalić, ma je 80 % kobiet. Jej lekarz nie widzi powodu do paniki, ale dla spokoju sumienia baba postanawia zasięgnąć drugiej opinii.

 

   W pierwszych słowach, niemal od progu słyszy, że przyjmowanie pigułki hormonalnej W TYM WIEKU to jakiś nonsens, bo przekwitania nie powinno się powstrzymywać. Że naraża zdrowie, bo mięśniaki rosną jak oszalałe (bez przesady, 6 cm to nie melon) i że on zaleca i wręcz kwalifikuje do usunięcia całej macicy z przydatkami! I to natychmiast!

 

   Ktoś o słabszych nerwach mógłby dostać zapaści. Jak to - usunąć? Kawałek ciała, który nie sprawia żadnych dolegliwości - usunąć? Wyrzucić na śmietnik? Żadnych opcji pośrednich?

   Żadnej empatii, próby wyjaśnienia plusów i minusów? Pocieszenia, jeśli już?

 

   Pozbieranie się z traumy zajęło babie dwa dni.   

Idzie po trzecią opinię, nie mówiąc lekarzowi o wcześniejszych. Po badaniu i dokładnym wywiadzie słyszy, że pigułkę może brać nadal, pod kontrolą. Że ma  zrobić nowe porządne USG,a przede wszystkim - o żadnym krojeniu nie ma na razie mowy... Ufff...

 

   Pytanie za sto punktów: Którym z tych trzech lekarzy była kobieta?

 

 

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska  http://www.pomocpsychoterapeutyczna.pl/

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza www.plazaosteopatia.com

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/


Podziel się

komentarze (21) | dodaj komentarz

Nie ma we mnie litości.

piątek, 12 grudnia 2014 9:21

 

   Od kilku dni w prasie i TV trąbią tylko o jednym: o raporcie senatu USA na temat tortur stosowanych na domniemanych terrorystach i o niechlubnym udziale Polski w tym procederze.

 

   Powiem tak - nie żal mi ani jednego gościa przetrzymywanego w Kiejkutach, czy w Guantanamo! Nie uronię żadnej łzy nad ludźmi, którzy zasłużenie albo pechowym zrządzeniem losu znaleźli się w opałach.

  Może i nie byli winni bezpośredniego udziału w organizacjach przestępczych. Ale jak mówił Linda – „To jest wojna”, a we wszystkich wojnach ofiarą padają głównie niewinni ludzie.

 

   Oczywiście, nie popieram przetrzymywania i torturowania  niewinnych osób. Ale jeśli ktoś zabija 2900 dusz w WTC i szykuje następne zamachy, bo ma coś za złe Prezydentowi USA, to niestety, te kilkadziesiąt ofiar pomyłek i tak tego nie zrównoważy.

 

   Czy tortury faktycznie niczego nie dały? No, jakoś trudno mi w to uwierzyć.

Wiem, że nie można ślepo ufać filmom, ale też nie wydaje mi się, żeby historia opowiedziana przez Kathryn Bigelow w filmie „Wróg numer jeden” była całkowicie wyssana z palca.

   Owszem, nie udało się torturami bezpośrednio wyciągnąć z więźniów miejsca ukrywania się Bin Ladena. Pewnie naprawdę nie wiedzieli. Ale udało się zdobyć tyle informacji na temat kurierów, łączników, kontaktów, że dotarcie po nitce do kłębka przez kilka czy kilkanaście agentek CIA (tak, tak, tylko kobiety to potrafią) było już tylko kwestią czasu.

I faceta nie ma na świecie!!!

 

   Jeśli terrorysta potrafi wysadzić w powietrze siebie i tłum kobiet i dzieci w imię idei, to przepraszam bardzo, czym ma go skłonić amerykański śledczy do wyjawienia planów zamachów czy kryjówek Al. Kaidy?

Prośbą? Perswazją?

Co może mu zaproponować?

 

   „Za każdym razem śpiąc z hurysą odnajdujemy jej dziewictwo. Poza tym penis Wybranego nigdy nie mięknie. Erekcja jest wieczna. Uczucie kiedy za każdym razem się kochasz jest absolutnie wyśmienite i spoza tego świat. I nawet gdybyś chciał zrobić to samo na ziemi, to byłbyś na to za słaby. Każdy Wybrany [tzn muzułmanin] ożeni się z 70 hurysami, poza kobietami ożenionymi na ziemi, i wszystkie będą miały smakowite waginy”.

http://religiapokoju.blox.pl

 

Czym to przebić?

 

 Przecież nie można tu liczyć na skruchę, chęć poprawy czy pójście na współpracę.

 

   Sorry, takie mamy czasy… Jeśli ktoś ma pecha że urodził się islamistą, w dodatku chce mu się kontaktować z podejrzanymi typami, albo jeździć w nietypowe miejsca, to jego problem! Przecież do więzień trafił tylko jakiś ułamek promila z tych wyznawców islamu, którzy żyją spokojnie w swoich domach lub podróżują po świecie. Czymś musieli podpaść.

 

   A zresztą,  przecież Allah i tak im to wszystko wynagrodzi…

 

 

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

 

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska    http://www.pomocpsychoterapeutyczna.pl

 

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza www.plazaosteopatia.com

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/


Podziel się

komentarze (41) | dodaj komentarz

Zolta zaba zarla zur...

piątek, 05 grudnia 2014 10:17

 

   Pamiętacie tę piosenkę z programu TVP sprzed 30-stu albo więcej lat:

"Żółta żaba żarła żur".

To dopiero były wyzwania......

  

    A dziś - dziś mamy byle jakie dziennikarstwo... Niechlujstwo na każdym kroku.

A przecież to nasze okno na świat! Nie każdy ma możliwość czytania zagranicznych newsów w oryginale. O ile w angielskim czy niemieckim jeszcze dalibyśmy radę, o tyle z fińskim mało kto sobie poradzi.

   A właśnie o fińskim pomyśle tu piszę, czyli o tej mrożącej krew w żyłach informacji, że dzieci fińskie nie będą się już uczyły ręcznego pisania...

 

    I kiedy zszokowany człowiek już sobie zdążył zadać te wszystkie pytania, typu

- a jak mama zrobi córce listę zakupów, kiedy się spieszy;

- a jak napisze mężowi, wybiegając z domu: "kotlet w lodówce, sałata (to zielone) w misce";

- a jak adorator wydrapie na murze "kocham Elę";

- a jak zapiszę fenomenalne rozwiązanie problemu, które mi wpadło do głowy o 4.00 nad ranem i nie może przepaść, bo od tego zależy mój los w firmie;

- a jak przepiszę na szybko druk, który mi księgowa źle wypełniła na komputerze, ale mam szanse go naprawić - ręcznie, w urzędzie;

- a jak poeta zapisze na serwetce albo na mankiecie genialną frazę;

- a jak mam się podpisać na dokumencie, kiedy zmienię nazwisko, albo tytuł naukowy, albo adres...? Z jednym jakoś pójdzie, można wyćwiczyć, ale następne? Krzyżykiem? Dwoma krzyżykami?

 

Więc kiedy sobie już zadałam te wszystkie pytania, przeczytałam, że Finowie odstąpią od NAUKI KALIGRAFII, a nie pisania w ogóle.

Nooo, jest różnica....

Chociaż mniejsza niż się wydaje.

 

   Kaligrafia, którą nas katowano od dzieciństwa, dziwnym trafem spowodowała, iż o dysleksji niemal nikt wtedy nie słyszał, podczas kiedy teraz to prawdziwa plaga.

   Naukowo udowodniono, że staranne pisanie angażuje mózg bardziej niż jakakolwiek inna czynność - rysowanie, czytanie czy szydełkowanie (stąd niezbędna pomoc wysuniętego języka podczas stawiania literek).  Ergo - mózg rozwija się lepiej i szybciej, jeśli dziecko dużo pisze. Zrezygnować z tego, to jak pozbawić mózg glukozy, jego jedynego pokarmu.

 

   Pisanie ręczne, nawet jeśli wydaje się to bezmyślnym powtarzaniem wiele razy tych samych słów, utrwala przecież ich prawidłową pisownię.

Powtarzanie tych samych słów na komputerze, zwłaszcza przy istnieniu funkcji kopiuj-wklej, niczego nie utrwali. Efektem będą osobniki piszące iósz, iurz, jusz, jórz, itd. i nie widzące żadnej pomiędzy nimi różnicy. Przez litość nie dotknę słowa wróż, żółć itp. A przecież te słowa są w użyciu! Ktoś, kto nie będzie ich pisał ręcznie, na klawiaturze wstawi takie bzdury, że sam siebie potem nie zrozumie.

   Znacie taką sytuację - piszecie coś na klawiszach, nagle wątpliwość - jakie u, z kreską czy bez?

Oj, najprościej wziąć kartkę i napisać to sobie ręcznie. Od razu widać, czy jest dobrze. A co sobie napisze taki mały Fin?

 

   Można dyskutować, czy warto chrzanić się z polskimi czcionkami, z tymi wszystkimi ż, ó, ą? Może nie warto, ale w tym celu najpierw należy zmienić cały język odgórnie. Ustawą zarządzić, aby w użyciu pozostały tylko rz, u, h. Żadnych ą i ę, żadnej ŁĄKI, tylko LAKA, nie pałąk, a palak, nie żółć, tylko rzulc...

Jezu, zęby bolą jak się na to patrzy. Nie PĄKI tylko PAKI, a mrówka stanie się.... mrufką???

 

Męki twórcze to będą meki tfurcze? Oj, meki, to na pewno będą. Zbiorowe meczenie...

 

   Przykłady można mnożyć bez końca. Panna cala w pasach..? Związali?

Wróć, w pąsach ona jest, ale skąd to wiedzieć?

A muj maz?  Kuźwa, to "mój mąż" przecież, niby znajomy, bo pod nosem ma was. Znaczy - nie WAS wszystkich ma, tylko WĄS, ale jak to na szybko zgadnąć?

Przecież jest różnica (roznica, ruznica?), czy nad nami lata BAK (paliwa?), czy BĄK!

 

   Rozumiem Amerykanów, którzy próbują uprościć sobie język i zamiast THROUGH piszą THRU. U nas nie da się tak prosto. Już teraz listonosz krążył po Tarnowie szukając ulicy Lakowej (taki adres podał Chińczyk), choć adresat mieszka na ul. Łąkowej. 

 

A będzie tylko gorzej...                              

 

 

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska  http://www.pomocpsychoterapeutyczna.pl/

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza www.plazaosteopatia.com

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/


Podziel się

komentarze (29) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  2 844 749