Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 314 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

POLECAM


MOJA KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! . . . zaczytani.pl
KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! ....... Helena, 50-letnia businesswoman i Tomasz, 35-letni masażysta stóp poznają się na portalu randkowym. Przez 7 miesięcy wymieniają ponad tysiąc maili, prowadząc swoisty pojedynek na słowa i myśli, a spotkania połączone z masażem stóp dodatkowo podnoszą temperaturę. To, co początkowo miało być tylko lekką rozrywką, nieuchronnie zaczyna nabierać ciężaru. Realne sprawy ustępują miejsca wyobraźni. Świat bohaterów zapełnia się wirtualnymi postaciami, które zaczynają żyć własnym życiem. Zabawa trwa, dopóki sytuacja nie wymyka się spod kontroli...

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, t...

więcej...

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, teatr, książki... Kobieta dojrzała, z pochodzenia prowincjuszka, z przypadku warszawianka. Próbuję wykorzystać ten fakt do zrozumienia rzeczywistości i informowania innych o tym, co ciekawe. Nie mam monopolu na wiedzę, wciąż szukam.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2844702
Wpisy
  • liczba: 577
  • komentarze: 12563
Galerie
  • liczba zdjęć: 735
  • komentarze: 47
Punkty konkursowe: 900
Bloog istnieje od: 2352 dni

Lubię to

Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Piękna i Bestia, czyli "Najlepiej w życiu ma Twój kot".

piątek, 30 grudnia 2016 11:36

 

    Podróże kształcą. Ostatnio musiałam znów odbyć długą podróż na południe Polski, razem jakieś 9 godzin w samochodzie. Oprócz Rada Maryja jedyną stacją szybko namierzalną podczas przemieszczania się, jest Trójka. Niechcący więc wysłuchałam fragmentów książki "Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy" Wisławy Szymborskiej i Kornela Filipowicza. Czytała Elżbieta Barszczewska i Olgierd Łukaszewicz.

 

   Teksty spodobały mi się na tyle, że zamówiłam od razu w Znaku tę książkę. Właściwie dwie.

Lektura przyniosła mi spore ukojenie w obliczu tych prawie "zamachów stanu", "puczów" i innych nieprawości. Nie mogłam sobie odmówić, żeby Wam o tym opowiedzieć.

   

   Tytułem wyjaśnienia - Szymborska miała 40 lat, a Filipowicz ponad 50 kiedy rozpoczęli oni coś na kształt romansu, choć nigdy nie zamieszkali razem. W ich listach (a były ich setki, czasem wysyłane codziennie) czuć ogromne pokrewieństwo dusz, czułość, przyjaźń i miłość. Czasem są jak stare małżeństwo, skarżą się na kłopoty ze zdrowiem, płacą swoje rachunki, a czasem wyznają sobie miłość i tęsknotę, przy czym ona większą.

   Ich romans-nie-romans trwał 23 lata. Listy trafiły do Biblioteki Jagiellońskiej, zgodnie z życzeniem noblistki. Są niekiedy ilustrowane, kolorowane ręcznie lub wyklejane fragmentami gazet i pocztówek. Czuć namiętność do pocztówek. Oboje byli namiętnymi zbieraczami.

 

   Poniżej parę fragmentów, które wydały mi się reprezentatywne.

Szczerze mówią, podobają mi się one bardziej niż listy Przybory i Osieckiej, po których znacznie więcej sobie obiecywałam. Mam nadzieję, że Wam też przypadną do gustu.

 

14.08.68

Kornelu,

Oto garść pytań, które mi spać nie dają:

1. Ile gatunków wódki masz w domu?

2. Od kogo Gienia dostała te czerwone elastyczne spodnie?

3. Dlaczego wymyślasz sobie tyle trudnych do określenia zajęć, podczas kiedy w górach nie ma kto w zwozić drzewa?

4. Czemu w całym Zakopanem nie ma nikogo podobnego do ciebie?
5. Czy twoja Salomea jest w dalszym ciągu głucha?

(...)

8. Jaka znowu polonistka pisze o tobie pracę magisterską? I dlaczego to nigdy nie jest POLONISTA?

(...)

10 Czy jak wrócę kiedyś, będziesz mi znowu mówił WIESŁAWO?

 

Odp.

1. Aktualnie tylko śliwowica szabasowa (nie liczę Martella z 61 r.)

2. Gienia twierdzi że kupiła na ciuchach, ale wiadomo, że p.Czesiek był niedawno w NRD.

3 i 4. No właśnie.

5. Tak, jak pień

8. Nie wiem

10. Odpowiedziałem telefonicznie

 

26.01.69

Droga Wisławo,

Proszę o możliwie szybką odpowiedź, czy będziesz ze mną chodzić na piwo do Gospody Zamkowej? Nadszedł właśnie transport piwa butelkowego, pełnego. Niestety schody prowadzące do lokalu są fatalnie oblodzone, co daje się we znaki zwłaszcza podczas opuszczania Gospody.

Uściski. K.

 

16.07.69

Dostałam dwie karteczki od Ciebie. Bardzo się cieszę, że jest Ci tam dobrze. Na razie wcale jeszcze nie żądam, żebyś za mną trochę tęsknił, ale nieźle by było, gdybyś zaczął to robić w ostatnim tygodniu pobytu.

   Tutaj wszystko bez zmian, oprócz szczura u Adama, który (szczur)zdobył się na nową inicjatywę i obesrał Adamowi szczoteczkę do zębów.

Masz serdeczne ucałowania od robotników, chłopów i inteligencji pracującej Miasta Krakowa.

Ja się dołączam. Twoja W.

 

24.09.69

Kochany,

Zawiadamiam cię, że bardzo bym chciała mieć futerko z ryjówek malutkich albo zębiełków karliczków. Miałam ci wysłać pocztówkę z tymi zwierzątkami (...), ale mi się właśnie na nią wylała herbata (wedle Twojej wymowy, bo dla mnie wylała się niestety cherbata). Ryjówka i zębiełek są to zwierzątka koloru bronzowego, oba mają długie ryjki, więc będziesz ich musiał szukać w ziemi. Gdyby ci się zrobiło żal, to przywieź mi żywe, a futro mogę mieć z gronostaja, choć co prawda tyle już hołoty (chołoty) nosiło gronostaje, że nie wiem.

Całuję cię bardzo

W.

 

8.09.70

 

List w sprawie ucha.

Kochany Kornelu. Skoro zdecydowałeś się tu przyjechać, to staraj się przyjechać cały i nie zapomnij przed odjazdem  o lewym uchu, które rok temu zostawiłeś w łazience. Ja zaraz to zauważyłam i było mi trochę przykro, ale przez delikatność nie robiłam żadnych uwag. Wolałabym jednak, żeby tego rodzaju zaniedbanie nie powtórzyło się tym razem. Zostawianie ucha w łazience jest lekkomyślnością. Kot może je zawlec pod jaką szafę, albo Wiktoria wynieść ze śmieciami. Takie piękne ucho powinno być stale używane i otoczone opieką...

 

   W 68 r.Wisława została zesłana do sanatorium w Zakopanem z powodu gruźlicy (podobno nie po raz pierwszy). Uziemiło ją to na kilka miesięcy. Bezskutecznie szukała sposobów uwolnienia się, zanim "dr Koch zaczął się o niej wypowiadać negatywnie"..

 

23.08.68

Kornelu.

Znowu mi smutno(...). W tym przeklętym areszcie wszystko trzeba zamieniać na słowa, a przecież nie wszystko się da...

(...) Podczas tego widowiska lekarze ganiali po pokojach z dobrym skutkiem, bo oto na trzecim piętrze przyłapali jakąś parę na czynności skądinąd bardzo naturalnej (a nawet pożądanej, jeśli weźmiemy pod uwagę liczebność naszej armii i w ogóle obronność państwa). Wydarzeniem tym będziemy sobie tu żyli przez parę dni i bardzo dobrze, bo czyrak Prezesa już się goi i jako temat powszechnego zainteresowania liczyć się nie może.

 

16.09.68

Dziś przez pomyłkę pielęgniarka dała mi cały gram streptomycyny i teraz okropnie boli mnie prawy pośladek i głowa. Po raz pierwszy w moim życiu ujawnił się tajemniczy związek między tymi dwiema częściami ciała.

 

27.09.68

Kochany Kornelu. Zapamiętaj sobie ten budynek, bo to właśnie tutaj rozgrywa się jedna z najbardziej olśniewających karier aktorskich. Z dumą donoszę ci, że wczoraj wystąpiłam przed słuchaczami radiowęzła jako Pchła Szachrajka!

W opracowaniu następujące role:

Śpiąca Królewna, Bułka z Masłem, Lukrecja Borgia, Urszulka Kochanowska, Pasta Kiwi, Bogini Wenus, Musztarda Kremska, Curie Skłodowska i Sprawiedliwość Społeczna.

 

5.10.68

Kornelu kochany.

Najlepiej w życiu ma Twój kot, bo jest przy Tobie.

Czytam teraz grubą książkę o wulkanach. Niestety, okazuje się, że nie ma prawie żadnych szans, żeby taki np. Giewont mógł kiedyś wybuchnąć (co musiałoby spowodować ewakuację sanatorium do Krakowa)

 

Ku mojemu szczeremu zdumieniu przekonałam się, iż zanim ja wymyśliłam moich fikcyjnych korespondentów w "Opętaniu", ONI byli pierwsi! Bardzo jestem rozczarowana.

Pisali do siebie między innymi tak:

 

Czcigodna Pani Hrabino,

Poczuwam się w obowiązku donieść Czcigodnej Pani kilka oburzających faktów dotyczących osoby, którą darzy Pani tak wielkim zaufaniem. Chodzi o plenipotenta Pani, niejakiego Eustachego Pobóg-Tulczyńskiego

(...)

Że Pan Tulczyński lubi kobietki - to rzecz w okolicy znana. Jego wieczorne (i jak się mówi, także nocne) wizyty u pani Leokadii Pikulskiej, wdowy po obywatelu cząstkowym w Kołodrupach, oraz na zmianę u p. Krysi Hrehorowicz (panna, 28 wiosen) (...) ośmieszają tego podstarzałego (40-letniego już) Adonisa, a szanownej i czcigodnej Pani Hrabinie zaszczytu jak sądzę nie przynoszą,

Życzliwy

 

   A poza tym dużo było o uczuciach, miłości, zazdrości, tęsknocie. Z niewiadomych powodów Szymborska uważała Filipowicza za najprzystojniejszego mężczyznę świata. Jakoś nie widzę...

 

 z11765086Q,Wislawa-Szymborska-lubila-fotografowac-sie--pod-ta.jpg

 Wysokie Obcasy

16.09.68

Kornelu

Bardzo cię kocham. Proszę nie nadużywać telefonu, podając to w wątpliwość! Przez telefon trudno mi cokolwiek udowodnić! Ale bardzo mnie martwi, że i w listach mi się to nie udaje. Kto jak kto, ale to właśnie ja powinnam być zżerana podejrzeniami najgorszego rodzaju...

 

25.09.68

Wisławo kochana.

Jeśli nie zaprzestaniesz ustawicznego podawania w wątpliwość twojej wartości jako kobiety i człowieka (kwestionując w ten sposób sens i wartość moich uczuć do Ciebie) - będę zmuszony zastosować środki odwetowe. Jakie - tego jeszcze nie wiem, ale nie będą one przyjazne...

 

21.10.68

Kornelu Kochany,

Zechciej przyjąć wyrazy umiarkowanego współczucia z powodu zamążpójścia pani Kennedy. Może ten ciężki dla ciebie cios otworzy ci oczy na osoby mniej co prawda starsze, ale i mniej interesowne.

Znam np. taką jedną, która woli parę miłych słów, od jachtu z kortem tenisowym na pokładzie, i pół jabłka z Twojej ręki niż 100 hektarów pomarańczowego gaju na Riwierze.

Na żądanie przyślę Ci jej adres, fotografię i odcisk serdecznego palca.

Twoja W. 

 

25.09.74

Kochany Kornelu. Oto zbliża się nieodwołalnie dzionek mojego powrotu. Zlikwiduj na czas wszystkie romanse, poobiecuj alimenta komu trzeba, wymieć z domu wszystkie damskie pourywane podwiązki, dokończ opowiadania, które miałeś czas pisać podczas mojej nieobecności, pobiegnij do p. Cieślawskiego po nową partię widokówek (...) po czym kochany Kornelu, nie odkładaj sobie najlepszych kartek do szuflady, pamiętaj, że masz prawo to zrobić tylko z jedną.

Całuję,

Twoja W.

 

I na koniec - prawie 20 lat od pierwszych listów:

 

15.10.85

Kochany Kornelu!

Życzenia Urodzinowe przyjmij od swojej Entuzjastki, Wielbicielki, Adoratorki, Amatorki i Ochotniczki -

Wisława.

 

 

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska   http://www.pomocpsychoterapeutyczna.pl/

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza  http://www.centrumosteopatyczne.pl/

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/

 


Podziel się

komentarze (24) | dodaj komentarz

Znowu święta...

piątek, 23 grudnia 2016 17:56

 

   Po raz szósty przymierzam się do złożenia życzeń miłym Paniom i Panom, którzy mnie odwiedzają. Ale nigdy nie było mi tak ciężko.

   Nigdy nie byłam tak zdołowana ogólną sytuacją w Polsce, nie czułam takiej bezradności wobec arogancji, bezczelności i bezprawia.

   Nigdy też  zwykle wyświechtane i górnolotne słowa jak patriotyzm, Polska, prawo, nie brzmiały tak dramatycznie.

 

   Dlatego życzę wszystkim siły, wytrwałości, solidarności i nadziei, że kiedyś przywrócimy w tym kraju jako taki porządek. Bo nikt tego za nas nie zrobi. Ani Unia, ani NATO, ani tym bardziej kościół. Zwłaszcza on.

 

   Życzę Wam, żeby przynajmniej przy stole obeszło się bez sporów. U nas na szczęście wszyscy podzielają te same poglądy, ale słyszę, co się się dzieje po domach. Tak strasznie szkoda...

 

   Zamiast bombek i ozdóbek przesyłam kwiaty.

 

Wszystkiego dobrego.

 

DSCF6405.JPG

 


Podziel się

komentarze (111) | dodaj komentarz

Skrzek i inne kijanki

piątek, 09 grudnia 2016 10:50

 

   Połowa lat 70-tych, duszne, tonące w papierosowym dymie salki, kluby studenckie, na scenie głośniki, syntezatory, perkusja, elektroniczne dźwięki…

 

Znacie to?

Ja też nie.

 

   Mój pierwszy koncert zaliczyłam wiele lat później pod gołym niebem w Jarocinie.  Zaś jeden z nielicznych koncertów jakiego wysłuchałam w klubie, zagrał Marek Biliński w Riwierze-Remoncie.

 

   Grupa SBB nigdy nie była moją muzyką.  Budka Suflera, Maanam owszem, ale SBB nie.

   A tymczasem w piątek, po półtoragodzinnym przebijaniu się przez Warszawę do Domu Kultury na Bemowie miałam przyjemność zobaczyć i usłyszeć panów Skrzeka, Piotrowskiego i Apostolisa w dawnym składzie.

   Po ponad 40-stu latach od pierwszych koncertów wciąż grywają razem, choć nie stale. Reaktywowali się po długiej przerwie ze 2 lata temu.

 

   Jak by ten koncert  podsumować, a nie zanudzić…?

 

   Może zacznę od strony wizualnej. Józek Skrzek wygląda teraz zdecydowanie inaczej, niż na okładkach swoich pierwszych płyt, co nie znaczy lepiej :-))).

 

15039535_10155444871899689_2636287599098951770_o.jpg

 

   Nigdy nie był śliczny, choć patrząc na Cugowskiego, Lipko czy panów z Rolling Stonesów nie musi mieć kompleksów. Długie loki spływające na kark, są dziś siwe, a i brzuszek solidnie się wykształcił. 

 

   Ruchy też ma jakby mało rockowe. Zachowuje się raczej jak Papcio Chmiel z komiksów, macha rączkami i kiwa się jak Teletubiś, skarży się też, że pamięć nie ta, więc  przy śpiewaniu musi się posiłkować kartkami, itd.

 

   Ale za to jak gra…

 

   Wszyscy zresztą grają jak natchnieni. Piotrowski jak zawsze na koniec (wiem z przekazów ludowych) wrzuca długą solówkę, żeby nie powiedzieć – serwuje popisy. Apostolis także odkłada gitarę i dalej już mamy pojedynek na dwie perkusje, i nie wiadomo, który z nich jest lepszy. A Skrzek nie tylko rewelacyjnie gra na syntezatorach i gitarze, ale jeszcze śpiewa, i to jak…

   Wyciąga czysto, bardzo długo i wysoko, aż gardło boli.

Widać papierosy mu nie szkodzą. Choć z profilu przypomina Joe Cockera, to już tak chrypieć nie będzie.

 

   Zauważyliście Państwo, że ostatnio każdy „artysta” obowiązkowo ma w uchu słuchawkę. Nie wiem, czy zawsze jest ona potrzebna, ale wygląda „profesjonalnie”. Panowie z SBB żadnych słuchawek nie używają, a mimo to są zgrani jak jeden organizm. Mają za plecami swoje głośniki i jak widać, wystarcza to żeby grać idealnie.

 

   Słychać w tej muzyce pewne zapożyczenia, jakieś genetyczne podobieństwa z Genesis (The trick of the tail), Locomotiv GT, czy   Pink Floyd, ale to tylko drobne skojarzenia. Wariowania ala „Warszawska Jesień” na szczęście było jak na lekarstwo, reszta melodyjna, od bardzo spokojnych do ostrych agresywnych kawałków. Był w tym pomysł i wirtuozerskie wykonanie.

 

   Duża przyjemność. Warto śledzić ich facebookową stronę i pójść na koncert, kiedy się u Was pojawią.

 

https://www.facebook.com/sbb.band/

 

 Nasz koncert leciał na żywo w Radio Jazz FM.


Podziel się

komentarze (16) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  2 844 702