Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 020 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

POLECAM


MOJA KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! . . . zaczytani.pl
KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! ....... Helena, 50-letnia businesswoman i Tomasz, 35-letni masażysta stóp poznają się na portalu randkowym. Przez 7 miesięcy wymieniają ponad tysiąc maili, prowadząc swoisty pojedynek na słowa i myśli, a spotkania połączone z masażem stóp dodatkowo podnoszą temperaturę. To, co początkowo miało być tylko lekką rozrywką, nieuchronnie zaczyna nabierać ciężaru. Realne sprawy ustępują miejsca wyobraźni. Świat bohaterów zapełnia się wirtualnymi postaciami, które zaczynają żyć własnym życiem. Zabawa trwa, dopóki sytuacja nie wymyka się spod kontroli...

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, t...

więcej...

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, teatr, książki... Kobieta dojrzała, z pochodzenia prowincjuszka, z przypadku warszawianka. Próbuję wykorzystać ten fakt do zrozumienia rzeczywistości i informowania innych o tym, co ciekawe. Nie mam monopolu na wiedzę, wciąż szukam.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 3014128
Wpisy
  • liczba: 584
  • komentarze: 12668
Galerie
  • liczba zdjęć: 735
  • komentarze: 47
Punkty konkursowe: 900
Bloog istnieje od: 2442 dni

Lubię to

Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Umiesz tańczyć?

piątek, 27 marca 2015 18:40

 

 O nie! Jeśli trzeci raz z rzędu będę pisać o filmach, pewnie stracę połowę czytelników.

 

No to będzie tylko przez minutkę, nie więcej.

 

    Już kiedyś pisałam, że są dwa rodzaje filmów, do których mam niemal bezkrytyczny stosunek. Fabuła może być głupia okrutnie, ale jeśli przy tym piękne gotują, albo pięknie tańczą, to ja im wszystko wybaczę. W opowieści o pięknej baletnicy, co zakochuje się w prostym jak konstrukcja cepa pomocniku murarza, albo obiboku tańczącym street dance jak szatan, mogę wgapiać się z pewnego rodzaju ekstazą, mimo ich kosmicznej banalności.

 

   I jest mi obojętne, czy to break dance ze "Step up", tango z "Po prostu tańcz"(bardzo udany popis Komana i Damięckiego), albo balet współczesny w "The Company", czy klasyka "Strictly ballroom", który to tytuł jakiś idiota przetłumaczył na "Roztańczonego buntownika". To chyba najgłupsze tłumaczenie tytułu w historii kina.

 

    Mogę wielokrotnie wracać do "Dirty dancing" (tam też niezłe tłumaczenie: "Wirujący seks". Panie w niebiesiech! Ty widzisz i nie grzmisz!) i do "All that jazz!", akurat tu fajnie przetłumaczony jako "Cały ten zgiełk".

 

     Ale w przeciwieństwie do filmów, programów o gotowaniu nie trawię,  zaś z tych z tańcem w roli głównej uwielbiam jeden - You can dance. 

 

  Toleruję Egurollę za jego profesjonalizm, choć uważam go za stuprocentowego krypto-geja.  Piróga, jawnego geja i Żyda, bardzo lubię. Lubię nawet Kingę Rusin, bo właściwie będąc w tym temacie amatorką, potrafi czasem dać mądry komentarz.

   Ale przede wszystkim kocham uczestników. Patrzę na te dzieciaki z nietajoną zazdrością, że ja nigdy tak nie zatańczę, bo przy pierwszym szarpnięciu poszłyby mi kręgi szyjne i skończyłabym na wózku. Podziwiam ich dziką determinację, upór i zdolność do harowania ponad siły. Ci najbardziej zajadli często mają takie historie w plecaku, że 5 Harlequinów miałoby materiał do ckliwych melodramatów. A one są prawdziwe i autentycznie wzruszają.

 

   Oczywiście można zjechać TVN, że wyciska łzy jurorom i nie tylko, pokazując dziewczynę z zespołem Downa, której marzeniem było zatańczyć na scenie. No i zatańczyła. Mnie to akurat nie boli, bo dziewczyna i jej tato (sic!) będą mieli co wspominać do końca życia.

 

   Ale wśród tych najbardziej zawziętych, którzy ciężką pracą osiągnęli niebywały kunszt, nie ma dzieci Kulczyków, Czartoryskich czy choćby Gudzowatych. 

 

Ciekawość czemu…? 


Podziel się

komentarze (15) | dodaj komentarz

Cz.1 Wojna. Cz.2 Wojna. Cz.3 Wojna...

piątek, 20 marca 2015 12:28

 

   Pozostanę jeszcze chwilę w klimatach bałkańskich, choć do serbskiej wyprawy został normalnie cały miesiąc... buuu...

   Przyczyną są filmy, które wędrują przez różne stacje. Jeśli człowiek wykaże dobrą wolę i nie zniechęci się notką, iż jest to film produkcji serbskiej, chorwackiej czy bośniackiej, może zostać nagrodzony czymś niezwykłym. Są to filmy tak kompletnie różne od hollywoodzkich superprodukcji, czy francuskich ciepłych melodramatów, że zapadają na długo w pamięci.

 

   Akcja przeważnie toczy się z wojną w tle. I to nie z jakąś starożytną wojną '44, tylko całkiem współczesną, z lat 90-tych. Ale problemy, z którymi borykają się bohaterowie, raczej nie mogłyby się pojawić w innym miejscu Europy. Bo gdzie indziej może się zdarzyć dramat kobiety, która nie może odnaleźć ciała poległego syna, bo potrzebne jest jego DNA. A ona od lat skrywa tajemnicę, iż adoptowała dziecko kuzynki, która zaszła w ciążę z muzułmaninem, czyli splamiła honor rodziny. Wyjawienie tej tajemnicy jawi się jako coś niewyobrażalnie trudnego, narażającego ją i kuzynkę na potępienie. Jak to jest zagrane...

 

  W innym mamy wdowę po serbskim żołnierzu, zabitym przez Albańczyków, pod której dachem ląduje ranny... Albańczyk. Tam dramat i polityka, tu miłość i rozdarcie. Nie ma dla nich przyszłości, bo po obu stronach granicy czyhają wrogowie.

   Ale kiedy kobieta rzuca wszystko i jedzie z dziećmi przez granicę do ukochanego, nie wie, że właśnie niechcący zastrzelił go najlepszy kumpel, bo zobaczył serbską kurtkę.

  I to się dzieje TERAZ! No dobrze, 10-15 lat temu. Ale nie w średniowieczu!

I nie w Palestynie czy w plemieniu Hutu.

 

   Warto śledzić niszowe filmy. A takie klasyki jak "Underground", "Grbavica" czy "Życie jest cudem", a zwłaszcza oskarowa "Ziemia niczyja", to już naprawdę program obowiązkowy.

 

   Byliśmy w Czarnogórze i Chorwacji, w małych hotelikach i prywatnych domach. Wystarczyło niechcący zahaczyć o temat ostatniej wojny, a z obu stron płynęły potoki nienawiści. W salonie pieczołowicie konserwuje się ślady po pocisku, który wpadł do domu podczas oblężenia Dubrownika. Na pamiątkowej tablicy zawieszonej na ścianie zwykłego domu ktoś pracowicie wyrył obelgi pod adresem "hord Serbów, Bośniaków i Czarnogórców, którzy napadli itd."

 

   W centrum miasta i na górze zachowano jak wyrzut sumienia zbombardowaną stację kolejki na wzgórze Srđ, z którego szedł ostrzał na miasto. Oczywiście nie mówi się o tym, że właśnie do Dubrownika przypływały statki z bronią zaopatrujące drugą armię, więc jeśli przeciwnik chciał to zatrzymać, musiał akurat tu strzelać. Pamięta się tylko, że wstrętni Serbowie albo Bośniacy (obojętne kto), zniszczyli "perłę Adriatyku".

 

To dolna stacja:

 

IMG_0090.jpg

 

A to górna:

IMG_0108.jpg

 

   W Czarnogórze usłyszeliśmy dokładnie to samo, tylko kto inny był zły, a kto inny dobry. Jak będzie w Serbii - obawiam się że nie lepiej. Ostatnie spotkanie z dwoma Serbami w Warszawie - teoretycznie przyjaciółmi w biznesie -, omal nie skończyło się mordobiciem, kiedy któryś z naszych panów nieopatrznie poruszył temat wojny.

 

   Bo my generalnie polityką się nie zajmujemy. A w Serbii, przysięgam, polityką będziemy się zajmować jeszcze mniej, o ile to w ogóle możliwe.

 

 

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska  http://www.pomocpsychoterapeutyczna.pl/

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza www.plazaosteopatia.com

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/


Podziel się

komentarze (21) | dodaj komentarz

Zakorkowane mosty w kontekście serbskich klimatów

czwartek, 12 marca 2015 12:01

 

Jadę do domu.

A właściwie stoję, bo mam tego pecha mieszkać po innej stronie Wisły, niż pracuję.

W ostatnie Walentynki miałam wątpliwą przyjemność wdychać dym z płonącego Mostu Łazienkowskiego.

 

   Co to oznacza dla nas, tułaczy, przemieszczających się dwa razy dziennie przez rzekę, można się domyślić...

 

   Dziś było szczególnie źle. Cztery kilometry korka, zakończone wypadkiem, wyglądającym zresztą dość niegroźnie. Tyle że ściągnięto do niego Policję, karetkę pogotowia i straż pożarną, więc z daleko pachniało sensacją.

   A gdzie wydarzył się wypadek?

   No, oczywiście - na przeciwległej jezdni! Godzina turlania się 4 km/ha, a zaraz za miejscem zbrodni - gaz do dechy !

   Co jest w tym narodzie, że musi się gapić?

 

   Od dawna rzucam pomysł, żeby Policja ogłosiła przetarg na lekkie parawany, koniecznie w kolorze asfaltu, którymi natychmiast odgradzano by miejsce zdarzenia od reszty świata. Gdyby ludzie nie widzieli radiowozów ani zbiegowiska na jezdni, nie zwalnialiby żeby się gapić. Uniknięto by korków i wypadków na drugiej jezdni, bo przecież gapiący się też wjeżdżają w kufer innym gapiącym się...

 

   Zmęczona już jestem tym miastem z wyrwanym jednym żebrem. Zwłaszcza że rekonwalescencja zapowiada się na długą i kosztowną. Muszę wychodzić z domu o jeszcze bardziej pogańskiej godzinie niż dotąd, skutkiem czego przyjeżdżam pod biuro tak wcześnie, że nawet Auchan jest jeszcze zamknięty. Ale nie mam wyboru. Jeśli wyjdę z domu 15 minut później, będę musiała brać ze sobą termos i kanapki.

 

   Pociesza mnie jedna perspektywa - majówka się zbliża! A majówka oznacza eksplorowanie kolejnej terra incognita, co w tym roku oznacza - SERBIĘ!

    Kończymy wątek bałkański, jak mówi przyjaciel. Po Rumunii (super!), Czarnogórze (łał!) i Bułgarii (łee...) trzeba zobaczyć coś jeszcze. Plan mam już prawie gotowy, ale zmienia się on z dnia na dzień, więc na razie milczę. Zdradzę tylko, że na pewno pojedziemy w miejsce, gdzie Emir Kusturica nakręcił film, który otarł się o Złotą Palmę w Cannes - "ŻYCIE JEST CUDEM".

 

  Akcja toczy się zasadniczo na szynach wąskotorówki, po której jeździ się przeważnie drezyną, a czasem samochodami. Z rzadka pociągiem. Do filmu zbudowano drewnianą wieś, która istnieje do dzisiaj. Choć dziś wygląda nieco inaczej.

 

http://www.vizijadanas.com/drvengrad.html

 

   Istnieje też pociąg który jedzie raz dziennie do stacji oddalonej o 13,5 km, i wraca z powrotem (mam nadzieję że wraca, bo mamy zamiar się nim przejechać). W drodze pokonuje 22 tunele i te właśnie tunele i te tory można też obejrzeć w filmie. A że pokonuje 450 metrów w pionie na dość krótkim odcinku, to musi tak krążyć. I wygląda to tak:.

 

1024px-Sarganska_osmica_2.jpg

 

800px-Sarganska_osmica_1.jpg

 

   Sam film utrzymany jest  żywcem w klimacie z "Undergroundu",  stojącego na krótkiej liście moich ulubionych filmów zagranicznych. Szalony świat inżyniera od kolei i pasterza owiec, niezrealizowanej śpiewaczki operowej i pielęgniarki z gminnego szpitala, wieśniaków i lokalnej inteligencji, a w tle bałkańskie wojny z lat 90-tych. Dramaty i gagi, i miłość rodem z Romea i Julii, bo przecież między Serbem a muzułmańską Bośniaczką szczęścia być nie może....

 

   Cytując reżysera - jego filmy to "skrzyżowanie braci Marx i Szekspira". Tu wojna, ranni, wymiana jeńców, a tu oślica, nieszczęśliwie zakochana, płacząca wielkimi łzami, którą bez przerwy trzeba spychać z torów, bo próbuje popełnić samobójstwo rzucając się pod pociąg... Tyle że tu pociąg jedzie 15 km/ha, więc zawsze zdąży się zatrzymać.

Zwariowane to, ale wciąga. 

 

Jezuuu..., nie mogę się już doczekać. Chcę do tej oślicy, albo jej potomków. Do tej wąskotorówki, noclegu na dworcu (zarezerwowane), wina z lokalnych winnic...

 

Daleko jeszcze...???


Podziel się

komentarze (25) | dodaj komentarz

Kultura wysoka czy niska?

piątek, 06 marca 2015 17:54

 

Najpierw informacja dla wszystkich - obejrzyjcie Disco Polo. Znaczy, nie koncert, tylko film.

   Dziewczyny się rozkminią na punkcie Ogrodnika Dawida, który tu wyjątkowo przystojny i zgrabny jest. Panowie nie oderwą oczu od boskiego ciała Joasi Kulig, która dzielnie przejęła pałeczkę od - nomen omen - Kasi Figury i z wdziękiem kontynuuje jej dzieło, tyle że z większym sukcesem za granicą.

 

   Ale mówiąc poważnie, dawno nie widziałam tak dobrze nakręconej polskiej komedii. Aż się boję, że posypią się oskarżenia o plagiat, bo sposób prowadzenia aktorów, migawkowe ujęcia, ekstrawaganckie przejścia od sceny do sceny, a nawet muzyka żywcem przypomina filmy Wesa Andersona, który przecież już otarł się o Oskara . Grand Budapest Hotel czuje się tu w wielu momentach. Zakładam jednak, że to zwykły zbieg okoliczności.

 

   Wstyd się przyznać, ale dominujące słowo, kiedy chcę nazwać ten sposób kręcenia, to... "niepolski".

Wstyd, bo przecież uwielbiam dobre polskie kino. Ale tutaj autorzy w tak fundamentalny sposób oderwali się od tradycyjnego stylu głupich komedyjek z Fryczem, Adamczykiem i Sochą, że aż trudno się odnaleźć.

 

   Zwłaszcza, że film rozpoczyna się po angielsku, a właściwie po amerykańsku, i pierwsza część rozgrywa się wśród poszukiwaczy ropy na pustyni Nevada albo coś.

Nie będę więcej opowiadać, bo każdy może sobie pójść do kina, czy ściągnąć z netu, przy czym to pierwsze rozwiązanie zdecydowanie polecam.

 

    Chciałabym zwrócić uwagę na Kota, który podniósł się po kilku żenujących rolach i miejmy nadzieję, że już nie zejdzie poniżej poziomu Bogów, czy właśnie Disco Polo. Z bokobrodami i w czerwonej marynarce wygląda - używając określenia Kuby Wojewódzkiego - jak paździerz, ale pasuje.

Bardzo dobry jest Piotr Głowacki, który rośnie na wybitnego aktora, choć urodą daleko mu do Ogrodnika. Przypominam, że i w Bogach grał jedną z głównych ról.

   Natomiast niespodziankę zafundowała nam niejaka Aleksandra Hamkało, której fenomenu nie jestem w stanie zrozumieć. Dziewczyna bywa śliczna, pokazała to w Lekarzach, ale absolutnie pozbawiona talentu. Gierszał w spódnicy!

   W dodatku ma pewien problem z mówieniem, jakby usta nie nadążały za myślą. W tym filmie panna jest pozbawiona swoich atutów, czyli urody (makijażu i zgrabnych ciuchów), więc wygląda jak miotła. Za to mówiąc z trudem tak jak zawsze, sprawia wrażenie lekko naćpanej czy przymulonej, co akurat tu pasuje. 

   Ciekawe czy się kiedyś wyrobi. Chyba są od tego jacyś logopedzi czy coś...

 

7666908.3[1].jpg

 

   Natomiast niestety nie dla wszystkich jest druga rekomendacja - tylko dla mieszkających tu lub gotowych przyjechać do Warszawy.

To dodatkowa atrakcja uruchomiona przy Centrum Nauki Kopernik - tzw. Niebo Kopernika, czyli Planetarium.

   Na pewno każdemu zdarzyło się być w planetarium. Powiem tak: wszystko co dotąd widzieliście, pomnóżcie razy 20. Technologia jaką zastosowano w Koperniku jest godna XXI wieku i  to drugiej połowy. Spektakle nawet w 2D dają takie wrażenie trójwymiaru, że człowiek wyciąga ręce jak głupi, żeby dotknąć. Jakość obrazu, efekty, złudzenia optyczne... matko. Dałabym sobie odciąć jakąś kończynę, że to sala się obraca, a nie obraz nad głową.

 

   Spektakl w 3D paradoksalnie trochę mnie zawiódł. Jest nierówny. Obok nieprawdopodobnych "podróży" w przestrzeni i chwil grozy, kiedy np. wpada na nas upiorne ptaszysko, dużo jest obrazów bladych, nieco rozostrzonych. Okulary do trójwymiaru zabierają sporo światła i kolorów, więc traci się trochę wrażeń. Niemniej uzyskanie obrazu na ekranie sferycznym to z pewnością duże wyzwanie dla grafików komputerowych.

 

   W programie są także pokazy laserowe do muzyki Pink Floyda, koncerty jazzowe i pokazy adresowane specjalnie dla dzieci. Ja zabrałam tam moich staruszków rodziców i wyszli zachwyceni. Pokazy trwają 40-50 minut, bilety bez najmniejszego problemu kupuje się na stronie Planetarium http://www.kopernik.org.pl/planetarium/

Naprawdę warto.

 

A to bryła Planetarium.

 

P1060993.jpg

 

 

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska  http://www.pomocpsychoterapeutyczna.pl/

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza www.plazaosteopatia.com

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/

 


Podziel się

komentarze (22) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 25 września 2017

Licznik odwiedzin:  3 014 128