Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 020 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

POLECAM


MOJA KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! . . . zaczytani.pl
KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! ....... Helena, 50-letnia businesswoman i Tomasz, 35-letni masażysta stóp poznają się na portalu randkowym. Przez 7 miesięcy wymieniają ponad tysiąc maili, prowadząc swoisty pojedynek na słowa i myśli, a spotkania połączone z masażem stóp dodatkowo podnoszą temperaturę. To, co początkowo miało być tylko lekką rozrywką, nieuchronnie zaczyna nabierać ciężaru. Realne sprawy ustępują miejsca wyobraźni. Świat bohaterów zapełnia się wirtualnymi postaciami, które zaczynają żyć własnym życiem. Zabawa trwa, dopóki sytuacja nie wymyka się spod kontroli...

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, t...

więcej...

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, teatr, książki... Kobieta dojrzała, z pochodzenia prowincjuszka, z przypadku warszawianka. Próbuję wykorzystać ten fakt do zrozumienia rzeczywistości i informowania innych o tym, co ciekawe. Nie mam monopolu na wiedzę, wciąż szukam.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 3014166
Wpisy
  • liczba: 584
  • komentarze: 12668
Galerie
  • liczba zdjęć: 735
  • komentarze: 47
Punkty konkursowe: 900
Bloog istnieje od: 2442 dni

Lubię to

Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Coś jest nie tak z tym czekaniem...

wtorek, 31 maja 2016 18:47

 

   Czas, który zazwyczaj pędzi jak oszalały, teraz akurat zwolnił…

   Nie bez powodu oczywiście. Nie po to, broń Boże, żeby nam poprawić humor, dając więcej luzu. Żebyśmy przestali się bać, że czegoś nie zdążymy zrobić, bo nam życie ucieknie.

   Nie po to, żebyśmy z czystym sumieniem przyhamowali, przestali gotować na czterech palnikach jednocześnie, odpowiadać na maile, pisząc SMS-y drugą ręką, trzecią przewracając kartki książki itd.

 

On zwolnił, bo do urlopu został jeszcze  ponad miesiąc…

 

    Teraz to on się spieszyć nie musi i nie będzie. Będzie celebrował każdy dzień, od pierwszego promienia słońca do pierwszej gwiazdy. Każda godzina będzie trwała dwie i jeszcze trochę. Wszystko, żeby wydłużyć moment czekania.

 

    Kiedyś  w liceum tłukliśmy poezję Staffa i jego afirmację życia. Pamiętam wiersz, który już wtedy w mej młodej piersi wzbudził głęboki sprzeciw.

 

„Między pieśnią przerwaną a wzbudzonym echem,

Falą i nagą stopą co wnet się zanurzy,

Przyjściem listu i zdjęciem pieczęci z pośpiechem,

Pomiędzy zaproszeniem i rankiem podróży,

Między wzniesioną dłonią a owocem drzew…

Śpi szczęście…….”

 

KTO WYMYŚLIŁ TAKĄ GŁUPOTĘ???

Ano tak. Staff.

 

   Jak można wychwalać czekanie, kiedy najlepiej jest potem?

Owszem, czekanie może powodować przyjemny dreszczyk, miłe wyobrażenia, jak to będzie, kiedy… Ale żeby czekanie było największym szczęściem…?

No proszę was…

   To mógł wymyślić tylko ten, co się wiecznie rozczarowywał. Nie podejrzewałam Staffa o takie doświadczenia.

 

   Dziś  na Puławskiej pod obwodnicą zatrzymała mnie Policja.

   Codziennie tamtędy przejeżdżam i obserwuję, jak ściągają na bok jakiś samochód. Myślałam, że to tylko specyficzne wozy albo wyjątkowo podejrzane gęby budzą ich zainteresowanie, ale gdzie tam! Mnie, uosobienie niewinności w mało luksusowym koreańskim autku wywlekli z kolumny aut.

    Miły (oni zawsze są mili) pan aspirant pobrał dokumenty i zamknął się z nimi w swojej gablocie. A ja czekałam..

   Ktoś myśli, że było to miłe czekanie?

   Przecież mogło się okazać, że akurat minął termin przeglądu technicznego, albo OC (Spacja, żółwik!). Albo moje auto przypadkiem figuruje na liście kradzionych? A może wyszukają, że właśnie zaliczyłam 2 punkty za prędkość (wielkie mi przekroczenie, o 15 km/ha!)...

 

   Czekanie nie było ani trochę miłe, bo żeby nie wiem jak czyste sumienie się miało, zawsze coś w człowieku się skurczy. Znacie to z autobusu?

Chyba nam to z czasów komuny zostało.

   Na szczęście panowie niczego nie znaleźli, więc odzyskałam wolność. I wtedy dopiero zrobiło się przyjemnie...

 

    Ale wracając do początku - otóż tak, czekam na urlop jak narkoman na działkę. I nie, nie ma w tym czekaniu nic przyjemnego. Robię plan wycieczki, opracowuję szczegóły tras, sprawdzam czas przejazdów, otwarcia obiektów, odejścia promów.

    I ani sekunda przez to nie biegnie szybciej.

    Mam huk roboty, ale każda molekuła w moim ciele pożąda wyjazdu.

   Choć wiem, że tam gdzie jadę, odmarznie mi tyłek po dwóch dniach. Choć głównym składnikiem pożywienia w tym kraju jest owies (sic!). Choć pogoda zmienia się tam co 15 minut, z czego deszcz jest główną "zmianą". I chociaż nie wiem jak umyć ręce, kiedy z jednego kranu leci wrzątek, a z drugiego zimna woda...

 

Ale chcę już tam być!!!

Niech mnie ktoś przytuli... !!!!!!!!!!!!!!

 

article-2016267-0D10415A00000578-406_468x286.jpg

 

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska   http://www.pomocpsychoterapeutyczna.pl/

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza  http://www.centrumosteopatyczne.pl/

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/

 


Podziel się

komentarze (24) | dodaj komentarz

Niewesoło jakoś...

piątek, 20 maja 2016 13:00

 

   Dzieje się, dzieje…

 Na ogół źle, ale do tego trzeba się powoli przyzwyczajać. Ciosy padają z każdej strony.

 

    Właśnie usłyszałam o nowym pomyśle władzy. Jeśli to przejdzie, to kiedy łupnie mnie w krzyżu, zamiast z marszu dzwonić do mojego anioła manualnego (adres na dole) i żądać natychmiastowego przyjęcia na terapię, najpierw będę musiała ustawić się w kolejce po skierowanie! A że na wizytę lekarską z NFZ czeka się miesiącami, to oczywiście pójdę gdzieś prywatnie, co też nie uda się od razu. Takie mamy czasy, że nawet w prywatnych klinikach nic nie dzieje się hop-siup. Polska w ruinie, psiakrew…

 

   W dodatku rzeczony lekarz nawet za 130 zł  nie musi mi wcale dać skierowania do fizjoterapeuty od ręki, bo może się bać. Najpierw każe zrobić Rtg, albo rezonans, wszystko oczywiście płatne, bo boli, a dopiero potem (kolejne 130 zł za wizytę) MOŻE wystawi skierowanie.  

   Do tego czasu ja stracę pracę, albo popełnię samobójstwo z bólu, zaś mój manualny geniusz splajtuje z braku pacjentów…

 

   Bomba!  Pan Konstanty Radziwiłł (chyba z tej linii zdrajców) nie tylko każe rodzić dzieci zgwałconym 16-latkom i zezwala na podpisywanie klauzuli sumienia, łamiąc prawo. Teraz chce zapewnić lekarzom jeszcze więcej kasy, bo ludzi potrzebujących rehabilitacji, także prywatnie, jest mnóstwo. Na państwową i tak trzeba mieć skierowanie.

 

   Sprawa dotknęła mnie szczególnie, bo właśnie coś mi się skręciło w kostce i przez 1,5 dnia utykałam jak ochwacona szkapa.

   Dałam sobie niewiele czasu na samodzielne leczenie (lodowate kompresy żelowe, maść z Naproxenem, Altacet), potem zaraz miałam dzwonić do manualnego. Na szczęście terapia okazała się skuteczna, ale gdyby nie… Ściągnęłabym go z drugiego końca świata.

   Do czasu.

 

   Szkoda słów…

 

   A do tego jeszcze wzięła i umarła sobie pani Czubaszek. Śmierć osoby tak żywotnej, młodej duchem i – pozornie – zdrowej nigdy nie będzie się mieściło w głowie. Dopiero co mędrkowała w programach TV, a tu – nie ma jej? Jak to?

   Jakoś udało się ukryć przed ciekawskimi jej chorobę, więc ta śmierć, jak rzadko która, była kompletnym nieporozumieniem…

 

   Że paliła… Zaczynam czuć wyrzuty sumienia, że się do tego też przyłożyłam. Wszak to ja znalazłam jej na lotnisku w Gdańsku palarnię, za co chciała mnie ozłocić. Moją podróż z panią Marią opisywałam tu:

http://helena-rotwand.bloog.pl/id,332185164,title,Podroz-z-Pania-Maria,index.html

 

   To był zaszczyt i ogromna przyjemność. Przykro.

 

   A na koniec jeszcze jedna historia, też niemiła. Tydzień temu zadzwonił domofonem jakiś mężczyzna, wypytując o „brata Marcina”,  dodając  moje nazwisko. Od razu mnie wkurzył swoją natarczywością, bo oczywiście mógł to być ktoś uczciwy, kto szuka rodziny i przypadkiem odkrył zbieżność nazwisk. Ale on nie zrobił nic, żeby uwiarygodnić swoją historię, tylko szedł w zaparte. Zanim zdążyłam go postraszyć Policją, mąż wyłączył  domofon, żebym nie traciła nerwów na głupie dyskusje.

 

   Ale wczoraj zadzwonił po raz drugi. Znów użył mojego nazwiska, ale tym razem szukał „jednej z sióstr”. Ależ się wkurzyłam! Rozdarłam japę, że po pierwsze widzę jego gębę na ekranie (faktycznie widzę) i że zaraz dzwonię na Policję. Na co on, nawet nieszczególnie speszony, pożegnał się i odszedł.

A więc i na mnie trafiło.  Nie na wnuczka, to na brata, czy siostrę…

Co się porobiło…?

 

 

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

 

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska   http://www.pomocpsychoterapeutyczna.pl/

 

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza  http://www.centrumosteopatyczne.pl/

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/


Podziel się

komentarze (17) | dodaj komentarz

Upór kontra opór

poniedziałek, 09 maja 2016 19:23

 

   Czas gna jak szalony, dopiero była Wielkanoc, a tu Boże Ciało za pasem.

 

  Majówka przeleciała też jak sen jaki złoty. Dobrze nam było w tej Jurze, choć nic by się nie stało, gdyby ktoś tam w górze podkręcił ogrzewanie.

 

   Ale i tak mieliśmy szczęście. W Holandii tydzień poprzedzający był wolny w szkołach. 27.04 obchodzą tam Dzień Króla, więc dużo osób wyjechało na cały tydzień pod namioty i na camping. Niestety, niebo zafundowało im najgorszy kwiecień w historii, padał deszcz, grad a na końcu śnieg. Tydzień później zrobiło się +27 stopni, tylko gryźć ścianę z bezsilności…

 

   Więc my nie narzekajmy.

   W Jurze nocowaliśmy w uroczym hotelu Zamek Bobolice, z widokiem na tenże zamek. To ciekawa historia, bo zamek należący do warowni z grupy Orlich Gniazd, zbudowany jeszcze przez Kazimierza Wielkiego, popadł w ruinę w czasie potopu szwedzkiego. I tak sobie popadał coraz bardziej, aż pasjonat o nazwisku Lasecki postanowił go odbudować.

 

   I się zaczęło!

   Cztery lata gość walczył z urzędnikami o zgodę. Rzucano mu wszelkie możliwe kłody pod nogi, ale nie ustąpił. Uparł się żeby podnieść z ruin coś takiego.

 

P1090062.jpg

 

   Następne 5 lat zajęła mu walka z konserwatorem zabytków o zgodę na poszczególne etapy odbudowy. Pomysłów pan konserwator miał bez liku, np. że zaprawa do cegieł ma być oryginalna, jak w średniowieczu.

   Szkopuł w tym, że nikt nie zna do końca tajemnicy tamtych zapraw, które potrafiły przetrwać tysiąclecie.  Podejrzewa się białko kurzych jaj. Stąd ponoć moda na ciasta z samych żółtek - coś trzeba było z nimi robić, skoro białko poszło na budulec.

 

  Podstawowe motto przyświecające takim konserwatorom jest takie, że najlepsza jest "trwała ruina".

Rzecz w tym, że nie ma „trwałych ruin”. Są tylko ruiny postępujące.

 

   Na szczęście upór Laseckich przetrzymał opór materii i zamek dziś jest otwarty dla zwiedzających. Wygląda imponująco z zewnątrz i w środku, a z niego można podziwiać ruiny zamku Mirów, też już kupionego przez Laseckich, w którym trwają prace remontowe. Tak dziś wyglądają Bobolice:

 

Babolice.jpg

 

a to Mirów, jeszcze w budowie:

 

MirĂłw.jpg

 

Chwała Bogu, są jeszcze ludzie, którym się chce.

 

 A Jura , cóż, cieszy oko kształtami skałek jak z baśni. Widać że Stwórcy też się chciało... Mógł tu przecież zbudować drugie Bieszczady. Choć one też są piękne.

P1090124.jpg

 

P1090125.jpg

 

P1090157.jpg

 

Mały Giewont:

 

P1080987.jpg

 

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska   http://www.pomocpsychoterapeutyczna.pl/

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza  http://www.centrumosteopatyczne.pl/

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/

 


Podziel się

komentarze (17) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 25 września 2017

Licznik odwiedzin:  3 014 166