Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 314 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

POLECAM


MOJA KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! . . . zaczytani.pl
KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY! ....... Helena, 50-letnia businesswoman i Tomasz, 35-letni masażysta stóp poznają się na portalu randkowym. Przez 7 miesięcy wymieniają ponad tysiąc maili, prowadząc swoisty pojedynek na słowa i myśli, a spotkania połączone z masażem stóp dodatkowo podnoszą temperaturę. To, co początkowo miało być tylko lekką rozrywką, nieuchronnie zaczyna nabierać ciężaru. Realne sprawy ustępują miejsca wyobraźni. Świat bohaterów zapełnia się wirtualnymi postaciami, które zaczynają żyć własnym życiem. Zabawa trwa, dopóki sytuacja nie wymyka się spod kontroli...

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, t...

więcej...

Zaczęło się od "Opętania...", a potem blog zaczął żyć własnym życiem. Nie próbuję zmieniać świata, tylko go komentuję. Interesuje mnie wszystko poza sportem i polityką. Podróże, górskie wspinaczki, teatr, książki... Kobieta dojrzała, z pochodzenia prowincjuszka, z przypadku warszawianka. Próbuję wykorzystać ten fakt do zrozumienia rzeczywistości i informowania innych o tym, co ciekawe. Nie mam monopolu na wiedzę, wciąż szukam.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2844724
Wpisy
  • liczba: 577
  • komentarze: 12563
Galerie
  • liczba zdjęć: 735
  • komentarze: 47
Punkty konkursowe: 900
Bloog istnieje od: 2352 dni

Lubię to

Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Częstochowa, czyli idę żywcem do nieba...:)

piątek, 25 lipca 2014 18:55

 

  Moja mama nagle przypomniała sobie, że  w Częstochowie ostatni raz była ze mną albo moją siostrą w brzuchu, więc jakby to powiedzieć... dość dawno:-)

    No, a że ojciec cudownie ocalonym się stał, to trzeba było w końcu się tam ruszyć, Najświętszej Panience podziękować...:))

 

   Uznałam, że środek tygodnia daje większe szanse dopchania się gdziekolwiek (w końcu 4 mln. ludzi wpada tam co roku), więc wybraliśmy się we wtorek po południu. Do spania zarezerwowałam pokoje w Domu Pielgrzyma, przylegającym do klasztoru. Trochę się bałam tych „pielgrzymów”, na szczęście okazało się, że są to właściwie bardziej turyści.

   Martwiły mnie też wpisy na jakimś turystycznym portalu, z których większość pluła na warunki, brud, kiepskie śniadanie i niemiłą obsługę. Nie wiem, czy były kłamliwe, czy też one spowodowały zmiany, w każdym razie za cenę 90 zł (jedynka) i 140 (dwójka) dostaliśmy bardzo czyste pokoiki z równie czystą łazienką. Śniadanie też było zaskakująco obfite – szynka, żółty ser, kiełbasa na gorąco, dżem, masło i dwie buły naprawdę każdemu powinny wystarczyć.Zwłaszcza jak ktoś je tylko własny chleb z paździerzy...

   Kawę wprawdzie podają rozpuszczalną lub plujkę, ale to już nas nie zmartwiło.

 

   Nasz program przewidywał trzy punkty: Apel Jasnogórski o 21.00, odsłonięcie cudownego obrazu o 6.00 i zwiedzanie Jasnej Góry z przewodnikiem.

   Był tylko jeden problem – cała nasza trójka jest marnego wzrostu, a cudowny obraz nie dość że wisi w głębi wąskiej kaplicy, to jeszcze za kratą.

   Próbowaliśmy podejść do tematu ambitnie i w obu przypadkach byliśmy na miejscu pół godziny wcześniej (5.30 rano też!). Niestety, inni też tam już byli.

   Ale – łamiąc zakaz fotografowania – udało mi sfilmować podniosły moment zarówno nocnego Apelu jak i porannego odsłaniania obrazu. Ten drugi zwłaszcza robi wrażenie, ze względu na towarzyszące mu dźwięki trąb, które umarłego podniosłyby z grobu. Jak wytłumaczył nam później przewodnik – zasłanianie i odsłanianie obrazu (oprócz funkcji ochronnej) – ma stwarzać wrażenie AUDIENCJI. Jak to u KRÓLOWEJ.

 

    Wyjaśniono też problem nieustalonego wieku obrazu. Czas powstania tej bizantyjskiej ikony wyznacza się na VIII-IX wiek, lub nawet XIII. Jak stwierdził przewodnik – Maryja jako stuprocentowa kobieta ma prawo nie ujawniać wieku :-). Ale lekko licząc – ma z 800 lat...

 P1050343.jpg

 

   Trudno tu opisać wszystkie ciekawostki klasztoru, cudownego obrazu i całej Jasnej Góry. Powiem tylko, że zarówno bazylika jak i Kaplica Matki Bożej zachwycają kunsztem wykonania. Widziałam wiele świątyń w Europie i nie tylko, ale ta naprawdę robi wrażenie.

 

P1050370.jpg

 

P1050302.jpg

 

P1050346.jpg

 

   Z tymi przebogatymi wnętrzami ostro kontrastuje 18 stacji Golgoty Jasnogórskiej, namalowanej przez Dudę Gracza. Warto poczytać i posłuchać szczegółów na temat każdej stacji, bo można dużo przeoczyć. Duda Gracz tradycyjnie – nie oszczędza nikogo, nie upiększa, oskarża choć nienachalnie i daje nadzieję.

 

 6319f2f2678a90a698f0636a03546cbf.jpg

 http://jci.jasnagora.pl/galeria,lista,4

 

   Niesamowita spiżowa Droga Krzyżowa, którą najlepiej ogląda się z Wałów, Skarbce (są dwa, zupełnie różne), wieża (516 stopni – odpuściliśmy niestety), oraz mnóstwo drobniejszych elementów, czyli pomniki, rzeźby, Sala Rycerska – to wszystko może wystarczyć na cały dzień zwiedzania.

 

P1050362.jpg

 

P1050307.jpg

 

P1050377.jpg

 

P1050378.jpg

 

P1050380.jpg 

P1050294.jpg

 

   W ogóle komplementy należą się paulinom - żadnego politykowania, judzenia, indoktrynacji. Tylko zachęta żeby słuchać Radia...

nie, nie Radia Maryja. Radia Jasna Góra.

   I tak miło wybrzmiało przesłanie kończące poranną mszę – że na Jasną Górę z każdej strony jest „pod górkę”. Ale wraca się stąd lekko, jak po zrzuceniu ciężaru. Tu stajesz się lepszym człowiekiem.

  

   No, zobaczymy. Mnie w każdym razie nowicjat nie grozi, wzrostu bogobojności też w sobie nie zanotowałam:)) Ale rodzice byli szczęśliwi, więc może faktycznie dzięki temu stałam się odrobinę „lepszym człowiekiem” :-)

 

  

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska http://terapia1967.nazwa.pl/

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza www.plazaosteopatia.com

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/


Podziel się

komentarze (33) | dodaj komentarz

Uwaga na hakerów!

piątek, 18 lipca 2014 17:57

 

   Dziś nie będzie tak milusio. Dziś będą gromy i ostrzeżenia.

   Wielokrotnie na różnych blogach zastanawialiśmy się, czy mamy więcej korzyści czy zgryzot z tego, że możemy nawet nie wiedzieć (ja nie wiem), gdzie jest filia naszego banku, ponieważ latami nie musimy go oglądać. Że nie tylko możemy płacić wszystkie rachunki nie ruszając d... z fotela, ale także zmieniać dyspozycje, sprawdzać stan konta i negocjować warunki lokat.

   Możemy też kontrolować np. wydatki dziecka, któremu zakładamy konto w tym samym banku co sami mamy, i w sytuacji awaryjnej zawsze możemy mu przesłać parę złotych. I kiedy zawiesi już na tyłku długo poszukiwane spodnie czy buty, zanim dojdzie do kasy będzie miał pieniądze na swoim koncie.


   Wszystko pięknie, ale diabeł nie śpi.

   Ostatnio zaobserwowałam aktywność mojego banku, który kiedyś przysyłał mi SMS informujący o każdym ruchu na koncie, potem przestał, a teraz znów zaczął -€“ bez żadnej dyspozycji z mojej strony.

Najpierw mnie to wkurzyło, bo nikt go nie prosił, żeby w niedzielny poranek łomotał mi SMS-em do ucha, ale teraz nie marudzę. Bo jest groźnie.

   Zaczęło się od tego, że do koleżanki zadzwonił jej bank z pytaniem, czy potwierdza przelew na 5.000 zł do Włoch za wycieczkę. Zatkało ją, bo takiej wycieczki nie planowała, poza tym bank nigdy do niej w takich kwestiach nie dzwonił. A jednak KTOŚ taki przelew wykonał…

   Nerwowa sytuacja trwała kilka dni. Na szczęście adresat przelewu okazał się działającą i do tego uczciwą firmą, która uznała argumenty i pieniądze zwróciła.

Jednak zanim do tego doszło, BANK SAM ZWRÓCIŁ CAŁE 5.000 ZŁ, więc koleżanka przez jakiś czas miała na koncie podwójnie.

 

   Konkluzja: Ktoś z banku włamał się na prywatne konto i opłacił sobie wycieczkę. A że bank prawdopodobnie to wykrył, to chcąc  zapobiec kompromitacji, szybciutko zwrócił pieniądze z własnych zasobów.

   Tym razem się udało.

 

   Ale to nie koniec przygód. Kilka dni temu asystentka nie mogła wejść na nasze konto firmowe, żeby sprawdzić kursy. Przez godzinę wisiała na telefonie, a bank po drugiej stronie szukał rozwiązania. Kiedy wreszcie udało się wszystko odblokować dziewczyna niechcący sprawdziła stan konta - wyparowało 241.000 zł!!! Adresat nieznany, firma nie istnieje.

   Ponieważ na szczęście, jak się okazuje, przelewy między bankami nie przelatują jak F-16 tylko lezą dość powoli, nasz bank przelew zablokował i cofnął. Mieliśmy cholernie dużo szczęścia. W tym przypadku bank absolutnie nie poczuwał się do odpowiedzialności. Stwierdzono, że mieliśmy włamanie na konto i że winę ponosi nasz komputer, jakiś Trojan czy inna cholera.

   Skutek - wymiana komputera, całego oprogramowania, odzyskiwanie danych. Pełna dezorganizacja pracy.

 

   A co by było, gdybyśmy nie zauważyli przelewu?  Gdyby w  miejscu adresata widniała dziura w ziemi, a konto byłoby już wyczyszczone, co wtedy? Policja będzie się teraz dwa lata pewnie bujać z ustaleniem,  z jakiego komputera został dokonany włam, przez ten czas wszystkie dowody znikną, a sprawca pozostanie nieustalony. Tak jak się stało w przypadku pierwszej sprawy.

 

   To teraz apel -€“ ci co prowadzicie firmy albo po prostu macie oszczędności w banku: SPRAWDŹCIE WASZE ZABEZPIECZENIA! Zmieńcie system potwierdzania przelewów. Niech to będą SMS-y lub karty kodów.  

   Żadne tokeny ani hasła na stronie nie są już bezpieczne. Skoro hakerzy włamują się do Pentagonu, co to dla nich za problem rozszyfrować Wasze hasła?

   Dotąd mówiło się raczej o kopiowaniu PIN-ów kart z bankomatów. (Złodzieje mają już do dyspozycji nie tylko kamery, ale i sztuczne klawiatury nalepiane na klawiaturę bankomatu, które wysyłają odpowiedni sygnał podczas wklepywania PIN-u itp. Stąd zalecenie, aby jak najrzadziej korzystać z bankomatów ukrytych, np. w przedsionkach banków, za drzwiami, przy których złodziej może swobodnie operować,  

   Najlepiej jest pobierać pieniądze tam, gdzie jest duży przepływ ludzi, np. w supermarketach.)

 
   Ale nie było mowy o tym, że każdy może wleźć nam na konto jak na swoje klepisko i pobrać żądaną kwotę. Wprawdzie tym razem odzyskaliśmy swoje pieniądze, ale było o włos od nieszczęścia.

 

   Teraz to dopiero można zapytać: jak żyć Panie Premierze, jak żyć...?.  

 

 

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

 

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska http://terapia1967.nazwa.pl/

 

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza www.plazaosteopatia.com

 

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/

 


Podziel się

komentarze (25) | dodaj komentarz

Leśne Fashion Show.

piątek, 11 lipca 2014 18:52

   

   Być kobietą, być kobietą… marzyła Alicja Majewska przed laty.

Czasem do spełnienia tego marzenia wystarczy dobra kiecka i kapelusz.

W każdym razie trzeba próbować.

 

   W ubiegły weekend w leśnym hotelu w Wildze  http://www.las-woda.pl/ zorganizowano babski zjazd. Panie wyrwane z ciszy swoich gabinetów przez cały dzień mogły maszerować z kijkami po lesie (chociaż upał większość z nich pozbawił zapału), taplać się w basenie podczas Aqua-aerobiku, lub masować na łóżkach u kosmetyczek.

   Atrakcją dnia była jednak wizyta znanej polskiej projektantki –  Beaty Cupriak, która solidnie sobie już zapracowała na swoje nazwisko. Jej sukienki można kupić w  wielu dużych galeriach handlowych w Polsce i w jej własnych butikach. http://beatacupriak.pl/

   To Beata:

 

IMG_8498.jpg

 

    Beata szyje pięknie i z pięknych materiałów. Panie o bardzo różnej budowie ciała –   i te chude jak gwóźdź (nie ja!), i te z atomowym biustem i szerokimi biodrami (też nie ja!) – wszystkie znalazły dla siebie coś, w  czym wyglądały naprawdę efektownie. Tkaniny są na ogół lekko elastyczne, więc dopasowują się do figury. Jeśli dołożyć jeszcze do tego eleganckie kapelusze i szpilki, to można było się poczuć jak na wyścigach w Ascot.

 

pani danuta_.jpg

 

 

 IMG_8295.jpg   IMG_8682-2.jpg

 

   Biegałyśmy w te i nazad w różnych kreacjach, pozując fotografowi w lesie, w fotelu, przy recepcji. Przez 3 godziny czułyśmy się jak „Pretty Woman” przymierzając dziesiątki zestawów.

 

helen.jpg

 

   Goście hotelowi podejrzliwie nam się przyglądali. Może pomyśleli, że projektantka pożałowała pieniędzy na zawodowe modelki i zgarnęła jakieś przypadkowe kobiety wychodzące z  biurowca... Oj, naiwni...

 

   Myślę, że tylko TAKIE pokazy mody mają sens.

Po co pokazywać wychudzoną modelkę o wzroście 1,85, poruszającą się jak na szczudłach po wąskim wybiegu? Przecież normalna kobieta tak nie wygląda!

   Sztuką znacznie większą jest tak ubrać panią o rozmiarze 44, żeby wyglądała ślicznie. Pokazał to już ADRIAN w reklamie swojej bielizny i pończoch, ale większość projektantów uparcie nie promuje na wybiegach kobiet  w rozmiarze powyżej 34 i starszych niż 21 lat.  

 

IMG_8657.jpg   IMG_8585.jpgIMG_8558.jpg

 

   I nie przemawia do nich statystyka, że mężczyźni (podobno) bardziej wolą lekkie krągłości od wieszaka na płaszcze. Sylwetka zbliżona do futerału od kontrabasu jest przecież milsza oku, niż zrolowany parasol.

 

   No. W każdym razie u nas zapanowała atmosfera jak w „Dziewczynach z kalendarza”, jeśli pamiętacie ten film. Fałdki i inne niedoskonałości urody kompletnie straciły znaczenie. Panie promieniały wdziękiem. Większość dawno przekroczyła 50-tkę, ale kto by o tym pamiętał... Odsłoniły kolana, wyeksponowały biust i talię. Niektóre pewnie dawno zapomniały, że mają talię....

 

IMG_8758.jpg

 

   To była lepsza psychoterapia, niż sesja na kozetce. Tak trzymać!

 

IMG_8705.jpg


Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska http://terapia1967.nazwa.pl/

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza www.plazaosteopatia.com

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/

 

 


Podziel się

komentarze (25) | dodaj komentarz

Murakami i owce

sobota, 05 lipca 2014 18:47

191813-155x220.jpg

  

    Murakami nie był moim ulubionym autorem. Jego wizje z Kroniki ptaka nakręcacza  choć niewątpliwie oryginalne, trochę mnie jednak zmęczyły. Nie będę się mądrzyć na ten temat, bo być może nie dorosłam do jego późniejszych utworów.

   Czasem jednak przypadek zrządzi, że wracamy do jakiegoś pisarza niechcący i nagle czujemy z nim więź, zaczynamy go podziwiać i aż skręca, że sami nie potrafimy pisać tak przewrotnie, a jednocześnie prosto.

   Mój ulubiony supermarket niespodziewanie rzucił na lady książki w promocyjnych cenach, na ogół nie przekraczających 8-10 zł. Postanowiłam kupić dla mamy parę z gatunku Daniel Steel i w ręce wpadła  mi Przygoda z Owcą Murakamiego.

Maleńka książeczka, mniejsza od A5, maleńkie litery, skromna okładka, na niej – a jakże – owce.

 

   Oto przeciętny obywatel otrzymuje nagle od dawno niewidzianego przyjaciela zdjęcie, na nim góra, stado owiec, wśród nich jedna przedziwna, z plamą w kształcie gwiazdy na grzbiecie.

   Krótko potem życie bohatera zostanie wywrócone do góry nogami, musi odnaleźć ową tajemniczą owcę, gdyż od tego zależą losy kraju. Rusza więc w podróż ze swoją przyjaciółką, o paranormalnych uszach, ale czy znajdzie owo dziwne zwierzę – nie powiem.

 

     Owca była trzecią książką Murakamiego, napisał ją mając 33 lata. Mimo absurdalności sytuacji wyjściowej sama fabuła osadzona jest w świecie dość realnym – nawet niekoniecznie japońskim, bo gdyby nie nazwy takie jak Sapporo czy Hokkaido, gdzie trwają poszukiwania owcy, wszystko mogłoby się równie dobrze rozgrywać w Warszawie czy w Tatrach. Nawet sushi, które jadają bohaterowie powieści, znalazłoby się dziś na każdym ulicznym rogu w mieście nad Wisłą.

 

   To co mnie zafascynowało, to język narracji, w którym słyszę trochę Woody Allena, ale nie tylko.

No to kilka cytatów:

 

(....) Na zakąskę wybrałem pasztet z kaczki, terrine z leszcza i wątróbki rybne w  śmietanie. Ona zamówiła zupę z żółwia morskiego, zieloną sałatę i mus z flądry. Ja zdecydowałem się na zupę z jeżowca, cielęcinę z pietruszką i sałatkę z pomidorów. Połowa mojego miesięcznego budżetu właśnie znikała(...).

   Do naszego stolika podszedł główny kelner, dumnie skrzypiąc butami. Uśmiechając się szeroko, wyciągnął ku mnie butelkę wina, jakby pokazywał mi zdjęcie jedynego syna. Korek wyskoczył z przyjemnym pyknięciem. Kelner nalał trochę wina do obu kieliszków. Smakowało jak skondensowany budżet żywieniowy...

 (...)

  Śniła mi się mleczna krowa. Taka raczej nieduża ale wyglądająca, jakby wiele w życiu przeszła. Mijaliśmy się na dużym moście. Było przyjemne wiosenne popołudnie. Krowa miała pod pachą stary wentylator i zapytała, czybym go tanio nie kupił. Powiedziałem, że nie mam pieniędzy. Naprawdę nie miałem.

-         W takim razie możesz mi w zamian dać obcęgi...

(...)

   Są symboliczne sny i są zdarzenia, które te sny symbolizują. Symbol jest jakby honorowym burmistrzem we wszechświecie  dżdżownicy. We wszechświecie  dżdżownicy mleczna krowa poszukująca obcęgów nie jest niczym niezwykłym. (...)

   Pytam krowę: dlaczego szukasz obcęgów? Krowa odpowiada: jestem strasznie głodna. Ja pytam: po co ci obcęgi, jeśli jesteś głodna? Krowa odpowiada: przyczepię je do gałęzi drzewa brzoskwiniowego. Ja pytam: dlaczego brzoskwiniowego?

Krowa odpowiada: No i właśnie dlatego pozbyłam się wentylatora.

   I tak bez końca.

Ja zaczynam czuć nienawiść do krowy, a krowa zaczyna nienawidzić mnie. To jest właśnie wszechświat dżdżownicy. Żeby się z niego wydostać, musi się przyśnić inny symboliczny sen.

 (...)

   Gdy tak siedziałem z zamkniętymi oczami, wydawało mi się, że kilkaset krasnoludków zamiata wnętrze mojej głowy. Zamiatały bez końca, przesuwając kurz z miejsca na miejsca. Żadnemu z nich nie przyszło do głowy by posłużyć się szufelką...

 

    Kocham Murakamiego. Chyba jeszcze nikt tak trafnie nie uchwycił stanu mojego umysłu w piątkowe popołudnie, kiedy boli zblokowany kark, telefony w mojej głowie jeszcze wciąż dzwonią, a stopy próbują rozwinąć skrzydła po uwolnieniu z ciasnych biurowych szpilek.

WEEKEND....

 

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska http://terapia1967.nazwa.pl/

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza www.plazaosteopatia.com

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/


Podziel się

komentarze (19) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  2 844 724